Dziś zawiozłem towar do sklepu. W sumie do wyładowania sporo kilogramów, więc oczywiście zaparkowałem samochód przy samym sklepie. Natychmiast pojawiła się Straż Miejska i kazała odjechać, bo tu zakaz parkowania (sklep w centrum miasta). Nie docierało do nich, że najbliższe miejsce gdzie wolno parkować (co nie oznacza wcale, że akurat będzie tam wolne miejsce) jest odległe o ponad 300 m a ja mam ciężki towar, nie zaparkowałem tu dla frajdy. W końcu wlepili mi mandat którego oczywiście nie przyjąłem, będę się procesował przed sądem.
Już po całym zajściu, przyszła mi do głowy refleksja.
Ja pracuję, zarabiam i płacę podatki. Taki strażnik ma pensję płaconą z moich podatków, i jak się okazuje – zamiast mi pomaga, to on za tę pensję usiłuje mi utrudnić zarabianie, a co za tym idzie, płacenie podatków z których on ma pensję. Państwo zabiera nam podatki by za tak zdobyte pieniądze nasyłać na nas wrogów.
Polska (i szerzej – „demokracja”) to chory kraj.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)