Nie wiem, czy był zamach czy go nie było. Ale ciągle mam w głowie trzy pytania, może ktoś potrafi na nie odpowiedziec:
1. Czy poza Polską jest inny kraj na świecie, który samolot używany przez najwyższych rangą funkcjonariuszy państwowych oddaje do przeglądu obcemu państwu i to "'niezbyt zaprzyjaźnionemu" ? Jakoś trudno mi sobie wyobrazic, by prezydent USA latał samolotem nieamerykańskiej produkcji i pozwalał komuś w ramach przeglądu zaglądac do jego "flaków". O ile pamiętam, to polskie MSZ kupiło nowo wybudowany budynek, bo powstał blisko siedziby MSZ i zachodziła groźba, iż w tym budynku zainstalowano aparatury podsłuchowe. A cóż jest łatwiejszego jak zamontowac niewielkie ładunki wybuchowe odpalane zdalnie robiąc przegląd samolotu ? Jak to potem wykryc ?
2. Czy choc przez chwilę ktoś rozważał, że to był zamach ale wcale nie na Lecha Kaczyńskiego tylko na kogoś innego kto był (miał byc) w tym samolocie. Pamiętam historię o bombie podłożonej na jakimś weselu w Ameryce Południowej, zginęli tam ważni ludzie a potem okazało się, że to zazdrosna żona chciała zabic niewiernego męża - ochroniarza ważnego gościa weselnego (o ile pamiętam - ochroniarz wtedy nie zginął ale zginął ochraniany)
3. Czy są zdjęcia / filmy z tego feralnego lotu ? Myślę, że taki lot był śledzony przez satelity, może poznamy je za 50 lat ...
Szkoda, że rząd tyle już namataczył w tej sprawie, bo teraz nikt już mu nie uwierzy nawet jak powie prawdę. To tak jak z odkryciem Katynia w 1941 r. - nikt Niemcom nie wierzył, dla uwiarygodnienia się Niemcy zezwolili (nieoficjalnie) na udział w badaniach przedstawicieli AK. Jesteśmy podzieleni na zwolenników / przeciwników zamachu ale wedle wiary w to a nie wedle wiedzy, bo wiarygodnej wiedzy nie mamy i prędko miec nie będziemy. Chyba tylko ekspertom spoza Polski można by jeszcze uwierzyc, dlatego powołanie międzynarodowej komisji uważam za celowe.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)