Paryż jest teraz na ustach wszystkich. Nie pierwsza to taka sytuacja - 11.09.2001 WTC,, Madryt, Londyn itd. - było tego dużo. Może warto trochę nad tym pomyśleć.
W żadnym z tych wydarzeń nie ucierpiał wysokiej rangi polityk tzw. Zachodu, ginęli zawsze przeciętni ludzie, jak ja. A życie nauczyło mnie, że żeby coś zrozumieć warto wiedzieć, kto ma jakie interesy w danej sprawie - ten, kto osiąga korzyści prawie zawsze jest sprawcą. Skoro politycy Zachodu są poza zasięgiem tzw. terrorystów (nie lubię tego określenia), to czy na pewno szczerze chcą ten terroryzm zwalczać ? A co im przeszkadza że zginie trochę motłochu bo przecież wszyscy wiemy, że nic tak przed masą wyborczą nie uzasadnia rozszerzania swojej władzy jak znalezienie wroga - "widzicie, że strzelają do was jak do kaczek, dajcie mi więcej władzy, jeśli mam was chronić muszę mieć do tego narzędzia".
Jak się zmienił świat choćby od 11.09.2001 ? Na lotniskach - kontrole, zakazy jakich 15 lat temu świat nie widział. Uprawnienia służb - mogą robić praktycznie wszystko, inwigilują wszystkich cały czas. Gitmo (baza amerykańska w Guantanamo) - ile to lat temu zamknięto tam ludzi bez żadnego wyroku sądowego ? Ilu ludzi "odstrzelili" Amerykanie w imię walki z terroryzmem ? Nie wierzę w to, że przy okazji nie odstrzelili tych, co z innych powodów byli dla władzy solą w oku choć z terroryzmem nie mieli nic wspólnego.
Widząc jak politycy korzystają z władzy bynajmniej nie dla mnie, obywatela (kto jeszcze nie wie jak niech odsłucha sobie taśmy z polskich restauracji) - nie wierzę w szczerość ich walki z terroryzmem. Twierdzę, że terroryzm jest im bardzo na rękę, więc będą go zwalczać ale tylko w sferze deklaracji. Ci co teraz strzelali w Paryżu ponoć krzyczeli "to za Syrię" - po co zwykłemu Francuzowi interwencja Francji w Syrii ? Jakie on ma mieć z tego korzyści ? A może ta interwencja jest nie dla zwykłego Francuza tylko dla wielkiego biznesu ? Władcy świata "kręcą swoje lody" a my maluczcy z obu stron mordujemy się wzajemnie.
Jakoś intuicja mi podpowiada, że gdyby ci tzw. "terroryści" dopadli nie nas, szaraczków, tylko tych "wielkich", od razu by się okazało, że da się to zakończyć (zwalczyć lub dogadać się). No ale parafrazując Urbana - "władza się zwsze ochroni".


Komentarze
Pokaż komentarze