Usłyszeliśmy wczoraj (i dzisiaj też słyszymy) jak to źli Żydzi znowu pognębili godność ludzką. (Warto obejrzeć filmiki na oficjalnej stronie IDF, które pokazują jak bardzo „bezbronna” była ta biedna załoga humanitarnych statków pełnych dobra).
31 maja 2010 r. sześć okrętów (głównie pod turecką i grecką banderą) przewożących około 10 tys. ton pomocyhumanitarnej oraz 700 propalestyńskich aktywistówzłamało zakaz wpływania na wody morza Śródziemnego.
Pomimo ostrzeżenia ze strony Izraela, statki podjęły sięprzełamaniaizraelskiejblokady Gazy. Nie udało się. W zależności od agencji prasowej i tytułów mediów, w Polsce i zagranicą, zginęło od 9 do 19 osób (zginęło 9 osób, które zaatakowały żołnierzy izraelskich nożami i siekierami), a kilkadziesiąt zostało rannych (również izraelscy żołnierze – konkretnie siedmiu).
Z kolei na oficjalnej stronie IDF ukazały się informacje, zdjęcia i filmy, które wyraźnie stwierdzają, że zanim doszło do abordażu, ze statków Flotylli Wolności padły strzały, a żołnierzy izraelskich wdzierających się na statki, ich załogi zaatakowały nożami, siekierami i innymi narzędziami. Ponadto po przejęciu okrętów, okazało się, że znajduje się na niej broń dla terrorystów oraz kilku działaczy palestyńskich powiązanych bezpośrednio z Hamasem, organizacją terrorystyczną rządzącą Strefą Gazy.
Jestem przekonany, że gdyby ładunek dotarł jednak jakimś sposobem do Strefy Gazy, na pewno żywność i inne dary byłyby bardzo dobrze wykorzystane (jak już wielokrotnie to bywało wcześniej).
Dostarczone dobra otrzymywaliby przede wszystkim lojalni wojownicy Hamasu i ich rodziny, dumne ze swoich świętych męczenników wysadzających się w centrach handlowych Jerozolimy i Tel Avivu i zabijających niewinnych ludzi, nieważne czy to kobiety w ciąży, czy dzieci. Na pewno nie otrzymaliby jej prześladowani w Strefie Gazy chrześcijanie (też Arabowie).
Minister Spraw Zagranicznych Izraela Daniel Ayalon podsumował incydent jako „prowokację”, a Hamas wezwał świat arabski do panarabskiej intifady.
Dlaczego stoję po stronie Izraela, niech wystarczy tylko kilka faktów z ostatnich dni (jest ich oczywiście więcej):
28 maja 2010 r. palestyńscy terroryści wystrzelili rano ze Strefy Gazy 2 rakiety Qassam, które spadły w pobliżu miasta Sderot na Negewie.
28 maja 2010 r. egipska straż graniczna wykryła i zniszczyła 17 podziemnych tuneli przemytniczych na granicy ze Strefą Gazy. Aresztowano 4 Palestyńczyków.
29 maja 2010 r. palestyńscy terroryści wystrzelili wieczorem ze Strefy Gazy 2 rakiety Qassam, które spadły na Negew.
30 maja 2010 r. Palestyńczycy obrzucili w nocy kamieniami oraz koktajlami Mołotowa żydowskie domy w dzielnicy Silwan we Wschodniej Jerozolimie. W starciach rannych zostało 9 izraelskich policjantów.
30 maja 2010 r. izraelskie siły bezpieczeństwa aresztowały w nocy 2 poszukiwanych Palestyńczyków w Samarii i Judei.
30 maja 2010 r. izraelskie siły powietrzne zbombardowały nad ranem podziemny tunel przemytniczyna granicy Strefy Gazy z Egiptem.
30 maja 2010 r. Palestyńczycy w południe obrzucili kamieniami liczne żydowskie samochody w rejonie Kiryat Arba w Judei. Kilka samochodów zostało uszkodzonych.
30 maja 2010 r. palestyński terrorysta usiłował popołudniem wejść z nożem do Grobowca Patriarchów w Hebronie, w Judei. Izraelscy żołnierze aresztowali napastnika.
Z kolei dziśCahal zastrzelił dwóch palestyńskich terrorystów, którzy chcieli przekroczyć granicęIzraela, właśnie ze Strefy Gazy.
Podsumowując: Wierzę bardziej Izraelowi niż Turcji. Rządzący z Istanbułu są ostatnimi osobami, które powinny mówić o łamaniu praw człowieka. Obrona swojego kraju przez Izraelczyków nie podoba się premierowi Erdoganowi. Dla mnie raczej sytuacja chrześcijan, alewitów, w końcu Kurdów w Turcji jest przykładem państwowego terroryzmu.
Zgadzam się natomiast, że terroryzm trzeba tępić. Także pod przykrywką akcji „humanitarnych” flotylli „wolności” .
A zabawę w obronę praw człowieka niech Europejczycy zaczną od swojego domu. Tam, gdzie sobie popłynęli dla fun-u albo dla zbijania kapitału politycznego (np. w delegacji brali udział dwaj niemieccy parlamentarzyści) trwa wojna, a nie zabawa.
I to na poważnie. Jest to wojna o przetrwanie i obrona przed nowym Holocaustem, jaki chce Żydom zgotować świat arabski. Lepiej, żeby to ONZ i UE w końcu zrozumiały. A Izrael nie dba w tym względzie o PR.
Dodatkowo Izrael, jak już wspomniałem, jednoznacznie ostrzegał o konsekwencjach akcji przedarcia się do Strefy Gazy, i takie ostrzeżenia powinny były zostać uwzględnione… bo potem kończy się lamentem, oburzeniem i płaczem w kącie świata, czyli m.in. na forum ONZ.
Źródła: Haaretz, The Jerusalem Post, AsiaNews, http://www.izrael.badacz.org/,www.cahal.prw.pl, http://dover.idf.il/IDF/English, www.spiegel.de, www.rp.pl, www.wyborcza.pl





Komentarze
Pokaż komentarze (24)