Tomasz Sokolewicz Tomasz Sokolewicz
981
BLOG

"Janek Wiśniewski padł", ja też...

Tomasz Sokolewicz Tomasz Sokolewicz Kultura Obserwuj notkę 0

W popielcowym nastroju poszedłem do kina na "Janek Wiśniewski padł" i padłem. Reguł postu nie złamałem z pewnością - o żadnej przyjemności nie może być mowy. Film powinien dostać "Malinę Roku", a jego reżyser dożywotni zakaz zbliżania się do kamery... ;-)

Wygląda na to, że Platforma Agenturalna próbuje zbudować swój etos. Wybranie na tytuł filmu słów z piosenki, której autorem jest TW nie wydaje się być przypadkiem, ani wynikiem złego smaku. Cały film jest wyjątkowym łgarstwem, ustylizowanym na "dokument". To po prostu fałszywka.

Pomysł nałożenia fabuły skrzywdzonego leminga (sam w sobie ok) na fabułę spisku partyjnego (potencjalnie: super) daje efekt jednoczesnego picia kawy i herbaty, a oczywiste przekłamania zabierają filmowi wrażenie autentyzmu. Nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy w pomysł ukrywania się bohaterki filmu, kobiety-leminga, wraz z trójką małych dzieci przed bezpieką. Chyba że to taka konwencja legendowania TW, w której wcale nie chodzi o prawdę czy prawdopodobieństwo, tylko o coś zupełnie innego. O konwencji TW-łotrzykowskiej może swiadczyć namolne podawanie oficjalnych danych o liczbie zabitych w czasie antykomunistycznego powstania na wybrzeżu. Oczywiście, lemingi są mięsem armatnim. Na samym początku filmu zostałem ostrzeżony, że film wspierał sam pan prezydent Komorowski. Moja wina - nie zrozumiałem. Powinienem wyjść z kina jak posłowie Prawa i Sprawiedliwości,... a ja zostałem.
Nie skojarzyłem opowieści pana prezydenta internowanego w 1982 roku w luksusowym wojskowym domu wypoczynkowym otoczonym jedynie zwykłym 2 metrowym płotem, a pokazującym jako miejsce swojego internowania więzienie na Białołęce (6 metrowy płot, wieżyczki, kraty, blendy, system dostepowy) z tzw. Grudniem 1970.
Poziom cywilizacyjny w Gdańsku 1970 mamy na poziomie roku 2010: lekarze i pielegniarki w śnieżnobiałych kitlach prosto z pralni - pokażcie mi taki szpital w 1970 roku, w szpitalu miało być kilkuset rannych - ja widziałem kilku, co może świadczyć o doskonałym zarządzaniu kryzysowym, kilkuset rannych to naprawde dużo krwi, ale ranni w Gdańsku nie krwawili, T43 zamienia sie w filmie w T72 w scenach pod Stocznią, kałasznikow z helikoptera brzmi jak Km z BWP... Jaruzelski, Kania i Kociołek znikają. Sciezka dzwiekowa jest małorealistyczna: strzały słychać tylko z małej odległości, granaty gazowe wybuchają bezgłośnie... LIPA!

Nie chodzi mi o nieudolnie zrobioną ścieżkę zdrowia, nie czepiam się... Ale jakieś minimum prawdy trzeba ludziom dać. Dobre i złe ciastko może zawierać tyle samo kalorii. Ciesze się, że mam "Popiełuszko" i "Sprawę Emila B." w swojej filmotece. Trailer do "Janka Wisniewskiego" jest naprawdę dobry. Ale poza scenami z trailera ile jest dobrych scen w tym filmie: scena z helikopterem, pogrzeb i to niestety wszystko. 15, może 20 dobrych minut nie wystarcza, aby zrobić film poza branżą pornograficzną. ;-)

Reżyserowi Krauzemu mającemu rozliczne problemy proponuje jako program naprawczy wysłuchanie ścieżki dzwiękowej "Helikopter w ogniu" i uroczyste przeprosiny dla wszystkich nabranych i upadłych po projekcji "Janka Wisniewskiego" kinomanów. Za uczynki rodziców nie odpowiadamy, za wychowanie dzieci tak. Ja na "Janku Wiśniewskim" nie widziałem masakry. Co się stało z setkami rannych w szpitalach, z ludzmi w kałuzach krwi, z niemożliwościa przejścia korytarzem bez chodzenia po trupach i rannych, hmm?
 
Gdzie jest prawda, na urlopie ?
 

 
 

 

XXX lat TySola:   http://tomasz.sokolewicz.salon24.pl/306649,30-lecie-powstania-tygodnika-solidarnosc

 


 

<<< kontakt: sokolewicz@ubezpieczenie.biz.pl >>> --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Banuję za wulgaryzmy i aluzje do życia osobistego mojego i innych.Głupotę w dowolnym stężeniu dopuszczam. Zbanowani:

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura