0 obserwujących
4 notki
5777 odsłon
  1856   0

Co to jest Aleppo?

17 grudnia tego roku minie 6 rocznica od incydentu, który według jednych był kroplą, która przelała czarę goryczy, łez i cierpienia, według innych zaś iskrą, która zdetonowała bombę nienawiści, wzajemnych animozji i ukrytych demonów arabskiej przeszłości. Syryjska wojna domowa jest najbardziej dramatycznym przejawem czegoś, co obłudny Zachód nazwał Arabską Wiosną. Prawie wszyscy mieszkańcy Europy na własnej skórze odczuwają implikacje owej wiosny a w szczególności jej syryjskiego etapu, które pogłębiają wewnątrznarodowe i międzynarodowe podziały Starego Kontynentu. Dlaczego zatem wiedza o tym co się dzieje w arabskim świecie jest u nas tak wybiórcza i cząstkowa a większość Europejczyków tak łatwo ulega naginanym przez media faktom, które tworzą fałszywy obraz arabskiej rewolty?

Hur hur, idzie wiosna!

17 grudnia 2010 roku tunezyjski bezrobotny Mohamed Bouazizi, podpalił się ze skutkiem śmiertelnym w proteście przeciwko brakowi perspektyw na poprawę swojej sytuacji życiowej (tak na marginesie, w Polsce też mieliśmy taki przypadek w 2013 roku… tak, tak nawet w wolnej i demokratycznej Polsce). Niedługo potem na niemal cały arabski świat rozlała się fala protestów, które tak zachwyciły zachodnią społeczność, a szczególnie jej liberalne i lewackie kręgi, że celowo, lub też nieświadomie pominięto rolę jaką odegrał tam islamski konserwatyzm i fundamentalizm, będący dla wielu muzułmanów alternatywną i zarazem jedyną słuszną drogą by osiągnąć ten lepszyświat, o jakim marzył prorok Mahomet.

Arabska rewolucja stała się dla Zachodu potwierdzeniem fałszywego i naiwnego skądinąd przekonania, szerzonego przez wielu intelektualistów, że cały niezachodni świat niczego nie pragnie bardziej niż zachodniej demokracji.

Jeżeli koś nie wierzy, niech tylko przypomni sobie jak pięknie się Arabowie komunikowali podczas rewolty. Zamiast posyłać gońców na koniach czy wielbłądach, użyli do komunikowania się typowo zachodniego środka przekazu jakim jest Internet. A skoro użyli do tego typowo zachodnich wynalazków w postaci komputerów i smartfonów w dodatku korzystając z tak nowoczesnych narzędzi jak Facebook i Twitter, to na pewno są postępowi! A jeżeli są postępowi to muszą pragnąć demokracji! A przynajmniej powinni. No halo, inaczej być nie może. Przecież zachodni model demokracji, jest zwieńczeniem ludzkiej myśli filozoficznej, już nic lepszego ludzkości nie czeka.

Tyle lewacka logika.

W arabskim świecie do dziś panuje istny Sajgon (może poza Tunezją, w której, poza zagrożeniem terrorystycznym panuje względny spokój), wszyscy walczą z wszystkimi a końca nie widać. Najdramatyczniejszym objawem arabskiej choroby, podtrzymywanej przez zachodnich włodarzy jest syryjska wojna domowa, która nieprzerwanie trwa już prawie 6 lat, a my - społeczeństwa Zachodu tak naprawdę posiadamy bardzo cząstkową, by nie powiedzieć żadną wiedzę na ten temat.

No bo i po co? Przecież w takich rejonach non stop trwają wojny, konflikty, rewolucje i mniejsze lub większe eksterminacje ludności. Przecież my w Europie mamy swoje ważniejsze i bardziej przyziemne sprawy, niż to, dlaczego w krajach arabskich trwa rewolucja i dlaczego USA do spółki z NATO pomagają akurat rewolucjonistom, a nie dotychczasowej władzy, mimo że przez ostatnie dekady współpraca z arabskimi reżymami układała się dość poprawnie.

Ludziom leniwym intelektualnie lub przesiąkniętym ideologią rodem z Rewolucji Francuskiej, którzy mimo wszystko chcą minimalnym wysiłkiem coś tam się dowiedzieć, z pomocą przychodzą media a konkretnie ich socjalliberalna, czyli większościowa część. Otóż jak mogliśmy się przez te 6 lat dowiedzieć z owych prodemokratycznych mediów, na Bliskim Wschodzie i w krajach Maghrebu doszło do Arabskiej Wiosny Ludów!

Określenie to nie jest przypadkowe, bowiem ma się pozytywnie kojarzyć z ludową rewolucją do jakiej doszło w połowie XIX wieku w Europie. Jak wiedzą wszyscy, którzy choć trochę liznęli historii tego okresu, jedni domagali się wówczas poprawienia warunków bytowych, inni prawa do uczestniczenia w rządzeniu państwem a jeszcze inni autonomii i niepodległości. Byli też i tacy, którzy domagali się wszystkich tych rzeczy naraz. Czyli mówiąc krótko, walczono o te wartości i idee, które w znaczniej mierze po dziś dzień (jeszcze) stanowią fundament istnienia szeroko rozumianego Zachodu.

Od momentu wybuchu arabskiej rewolty media wpajały (czas przeszły dlatego, że dziś już tylko zatwardziali lewacy widzą w tej rewolucji cokolwiek pozytywnego) swoim czytaczom i oglądaczom, że w arabskim świecie doszło do takiej właśnie rewolucji; dobrej zmiany chciałoby się powiedzieć.

Wielu widziało w tym potwierdzenie prawdziwości wróżb Francisa Fukuyamy, mówiących w skrócie tyle, że cały świat niebawem stanie się taki jak Zachód, zakończą się wszelkie konflikty a tym samym i nasza historia. A ponieważ, jak twierdzą wspomniani już wcześniej lewaccy intelektualiści, mieszkańcy całej naszej planety pragną zachodniej demokracji, logiczne wydaje się im zatem, że również Arabowie postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. W takim przypadku Zachód nie mógł nie pomóc, prawda?

Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale