O kulturze mogliśmy usłyszeć już nieraz. Kultura kina, kultura teatru, kultura osobista. Różne definicje i odniesienia. Ale poza nimi istnieje jeszcze popkultura. Właściwie nie poza nimi, tylko nad nimi. Jest przytłaczająca. Otacza nas wszędzie. Wdziera się do języka, codziennych zachowań i relacji między nami. Polskie media są nią przesiąknięte. Te same gwiazdy, ta sama muzyka i ten sam kicz. Włączając komercyjne stacje radiowe mam problemy z rozpoznaniem, gdy kieruję się muzyką, która stacja jest którą.
Istnieje kilka charakterystycznych cech popkultury. Jedną z nich jest wszechobecność. Popkultura występuje nie tylko w Polsce, ale i w Kanadzie czy Stanach. Zdobywa rynki państw totalitarnych takich jak Chiny. W wielu krajach występują lokalne odpowiedniki Madonny i Britney.
Treść popkultury jest nijaka. Gwiazdeczki pop śpiewają piosenki o wszystkim i o niczym. Wiele filmów nie niesie ze sobą pozytywnego przesłania, wręcz odwrotnie. Skierowane są tylko po to, by przynieść zysk i przykuć uwagę widzów. Nagrody filmowe można otrzymać za dźwięk, efekty specjalne, ale nie za treść. To kolejna cecha popkultury. Jest ona towarem, na którym można zbić niezły majątek. Stanowi źródło zysku dla mediów, kreatorów mody, menagerów gwiazd. To jeden wielki biznes.
W popkulturze istnieje kult młodości. Młodzi dziennikarze, młodzi aktorzy, młode osoby w reklamach. Młodość, radość, brak problemów. Ot taka sielankowość. Sztuczna. Życie człowieka nie jest usłane różami. Nie jest naznaczone tylko sukcesami, a młodość nie trwa wiecznie. Mimo to, w popkulturze, starość traktowana jest jako coś złego. Coś co hamuje nas przed rozwojem. Coś z czym nie możemy się pogodzić i co w dużym stopniu nas krępuje. W kulturze średniowiecza, jak również wcześniej i nieco później, starość była postrzegana nie jako coś złego. Wręcz odwrotnie. Oznaczała mądrość związaną z doświadczeniem życiowym.
Popkultura emanuje seksem. To już nie są tylko krótkie spódniczki, ale nagie kobiety, pokazujące swoje wdzięki wyretuszowane przez fotografów. Sceny erotyczne stały się w filmie czymś naturalnym, wręcz koniecznym do tego, by widz zobaczył obraz. Do tego, by film się sprzedał. Kobieta stała się dodatkiem do reklamowego produktu. Istotnym dodatkiem przykuwającym uwagę mężczyzn. Nawet reklama pasty do zębów otoczona jest tematyką seksualną.
Obok seksu popkultura ubóstwia przemoc. Występuje ona nie tylko w filmach dla dorosłych. Te czasy bezpowrotnie minęły. Można ją spotkać w filmach ze znaczkiem od 12, a nawet od 7 lat. Przemoc nie jest tylko zwykłym zaśmiecaniem głowy. To coś więcej. Pozostawia ona pewne wzorce zachowań. Buduje agresję. Na rynku gier komputerowych wygrywają te, w których dominuje walka i zabijanie. Życie ludzkie jest tylko elementem gry.
Popkultura łamie tabu. Coś co jeszcze nie tak dawno było ukrywane przed światem, jak na przykład seks /zarezerwowany dla dwojga kochających się ludzi/ dziś zobaczyć możemy niemal we wszystkich mediach. Kiedyś w Polsce jedna z pop gwiazdeczek opowiadała o problemach swojej matki z alkoholem. Ludzie lubią takie historyjki.
To, co występuje w popkulturze ma charakter tymczasowy. O ile Bacha czy Mozarta kojarzą niemal wszyscy o tyle gwiazdy popkultury, gdy minie ich czas, są mniej rozpoznawalne. Często bowiem są to gwiazdy sezonowe. Na rok, dwa, no może pięć. Sprzedają w dużych nakładach swoje płyty, a potem znikają. Pojawiają się nowe gwiazdeczki. Również sezonowe.
Żyjemy świecie postoświeceniowym. Wyznacznikiem tego świata stały się media i promowana przez nie popkultura. O ile charakteryzuje się ona ciągłymi zmianami o tyle ma jeden stały punkt. Jest nim ona sama. Popkultura, która trwa. Trwa i jest niezłą maszynką do robienia pieniędzy i wody z mózgu.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)