0 obserwujących
143 notki
135k odsłon
373 odsłony

Farsy ciąg dalszy

Wykop Skomentuj

Czasem mam wrażenie, że Paweł Graś marnuje się w naszym rządzie. Nie chodzi mi wcale o to, że tak świetnie sprząta dom Niemcowi, że praca dla polskiego rządu to przy tym zajęciu pestka. Chodzi mi o to, że nasz rzecznik potrafi z nawet najbardziej mdławego wydarzenia politycznego stworzyć news, na który miliony Polaków będą czekać z wypiekami na twarzy.

Budowanie napięcia w sprawie ministra Gowina to prawdziwy majstersztyk. Ręka w górę, kto liczył na to, że Tusk odwoła ministra sprawiedliwości. Lasu rąk nie widzę. Taka decyzja byłaby przecież strzałem w stopę. Pomijając fakt, że Jarosław Gowin nie jest żadnym konserwatystą, to jednak ma w PO kilka osób, które poszłyby za nim w ciemno. Taka zmiana skutkowałaby tym, że mielibyśmy rząd mniejszościowy, a przede wszystkim mocno uszczupliłaby elektorat PO. Podobnie, Donald Tusk nie mógłby jednoznacznie powiedzieć, że minister Gowin jest cool i premier ani myśli go odwoływać. W ten sposób mocno podpadłby rosnącemu w siłę lewicowemu elektoratowi PO. Wobec powyższego decyzja, którą w poniedziałek ogłosił premier jest tzw. oczywistą oczywistością. W ten sposób Tusk może nadal wodzić za nos swój konserwatywny i liberalny elektorat. Jednym będzie pokazywał, że toleruje Jarosława Gowina, trzymając go w rządzie, a drugim zaimponuje tym, że będzie trzymał swojego niepokornego ministra na krótkiej smyczy.

W przypadku tej sprawy wychodzą na jaw jeszcze jedne zdolności Pawła Grasia. Rzecznik rządu dzięki stopniowaniu napięcia w kwestii ministra Gowina zdołał niemal wykluczyć z mediów informacje o podpisaniu przez Bronisława Komorowskiego jednej z najważniejszych ustaw ostatnich lat, a mianowicie Paktu Fiskalnego. Pomijając niezwykle ważne skutki tej ustawy, sposób jej uchwalenia pokazuje jedną ważną rzecz, a mianowicie to, że nie tylko Donald Tusk pogrywa z opinią publiczną w sprawie Gowina, ale to samo robi Jarosław Gowin. Oto dowód. Jeden z posłów PiS prosił ministra sprawiedliwości o opinię w kwestii sposobu ratyfikacji Paktu Fiskalnego. Konstytucja tę kwestię opisuję jednoznacznie. Przytoczę tu 2 punkty 90 rozdziału:

1. Rzeczpospolita Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach.

2. Ustawa, wyrażająca zgodę na ratyfikację umowy międzynarodowej, o której mowa w ust. 1, jest uchwalana przez Sejm większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz przez Senat większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.

Minister sprawiedliwości stwierdził jednak, że sposób przyjęcia Paktu Fiskalnego jest zgodny z konstytucją i nie widział przeszkód by głosować za jego ratyfikacją. To pokazuje, że Jarosław Gowin jest ważnym trybikiem w maszynie zwanej PO i decyzja o jego odwołaniem byłaby, używając terminologii bliskiej premierowi, strzeleniem sobie „samobója”.

Widać więc jak na dłoni, że w PO panuje niepisana zasada, że w sprawach ważnych obowiązuje jednomyślność i każde odstępstwo od tej zasady może skutkować usunięciem z partii. W sprawach mało istotnych jak kwestia związków partnerskich Tusk pozwala na pewne akty samowolki, ale z zaznaczeniem, że tacy posłowie muszą liczyć się z publiczną krytyką. Taka krytyka jednak wcale na ich niekorzyść nie działa. Wystarczy spojrzeć jakim szacunkiem w prawicowych mediach cieszy się poseł John Godson.

Póki więc Jarosław Gowin nie zagłosuje wbrew premierowi w kwestiach istotnych dla stanu państwa, a będzie się wyłamywał w sprawach światopoglądowych to włos mu z głowy nie spadnie. Paweł Graś będzie mógł natomiast dorabiać na renomowanych światowych, a przynajmniej niemieckich uczelniach, jako spec od budowania napięcia, bo jeszcze nie raz Tusk wykorzysta jego potencjał…

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale