Czesto na swym blogu siegam do tworczosci K. Staszewskiego. Nikt jak on nie potrafi krotko i dosadnie komentowac sytuacji w Polsce.
To nie byly kampania wyborcza, to nie byly wybory. To byl plebiscyt, krwawa jatka, masakra, rzez niewiniatek, wojna domowa w sferze werbalnej i mentalnej. Czesto po lekturze wpisow na s24 robilo mi sie niedobrze. Czesto sam dawalem sie poniesc emocjom. Wszyscy mielismy okazje zasmakowac klimatu slaskich plebiscytow. Domy podzielone. Ojciec za Polska, matka za Niemcami. Bracia podzieleni, stojacy z karabinami w dloniach, po przeciwnych stronach barykady. Jeszcze chyba niegdy w historii Polacy nie wylali na siebie takiego morza inwektyw, jadu, nienawisci.
Nikt nie jest tu bez winy. Rowy podzialow ideologicznych osiagnely poziom samych fundamentow istnienia panstwa i swiadomosci narodowej. To nie byly wybory...
To byla wojna!
"Coscie sk....ny uczynili z ta kraina?"
Co stalo sie z nami samymi?



Komentarze
Pokaż komentarze (5)