Tommy Lee Tommy Lee
500
BLOG

Huzia na pilota

Tommy Lee Tommy Lee Polityka Obserwuj notkę 33

 

Rozpoczęła się nowa ofensywa medialna mająca na celu zdyskredytowanie pilotów Tu-154 i zrzucenie na nich winy za katastrofę w Smoleńsku. Abstrahując już od strony moralnej tych dywagacji i ich wpływie na rodziny członków załogi (wczoraj w programie Warto rozmawiać J.Pospieszalskiego, była informacja, że na ogrodzeniu domu A. Protasiuka pojawiają się obraźliwe napisy) należy stwierdzić, że tego typu błędy w pilotażu, jakie są przedstawiane, są zupełnie nieprawdopodobne. Krótko po dziesiątym kwietnia, te same tezy były już szeroko dyskutowane i zdawało się, że zostały wtedy obalone. Widać jednak macherzy od socjotechniki stwierdzili, że publika zapomniała już co było blisko miesiąc temu i postanowili ponowić swoją akcję.

Na Onecie, za Polska The Times, ukazał się dziś sążnisty artykuł , w którym płk Piotr Łukaszewicz , ponoć były szef szkolenia dowództwa sił powietrznych, wywodzi, że na dwa kilometry od lotniska załoga Tu-154 nagle zwiększyła prędkość opadania, bo była przekonana, że samolot się wznosi. To przekonanie z kolei miało być spowodowane tym, że w tej odległości od lotniska znajduje się obniżenie terenu i radiowysokościomierz zaczął pokazywać względne zwiększenie wysokości samolotu. Oczywiście piloci zignorowali wskazania wysokościomierzy ciśnieniowych, bo jakżeby inaczej?

Cóż odpowiedzieć panu Łukaszewiczowi? Chyba tylko tyle, że taki manewr, na niskiej wysokości, mogli zdaje się wykonać tylko piloci szkoleni przez niego. Zauważmy, w tej wersji, na dystansie około 1000 metrów, samolot zmniejszył swoją wysokość ze 120 metrów nad poziomem lotniska do 8 metrów poniżej tego poziomu. Przy założeniu prędkości maszyny 70 m/s, manewr ten zajął 14,3 sekundy, co daje średnią prędkość opadania w tym okresie równą ca 9 m/s. Porównując tą wartość z prawidłową, wynosząca około 3 m/s, widzimy, że nie jest to wcale zwiększenie prędkości opadania, ale gwałtowny spadek. Weźmy jeszcze pod uwagę, że by uzyskać średnią prędkość opadania na poziomie 9 m/s, przechodząc z prawidłowego toru podejścia do lądowania w odległości 2000 metrów od pasa do wznoszenia w odległości 1000 metrów od pasa, z uwagi na bezwładność samolotu, w międzyczasie chwilowa prędkość opadania musi być znacznie większa. Wizualnie dobrze jest to widoczne na rysunku  z wcześniejszej mojej notki  - w punkcie Z prędkość ta wynosi około 15 m/s.

Spójrzmy jeszcze na ukształtowanie terenu na torze podejścia do lądowania (rysunek pobrany z bloga S.Amielina [2010-05-14 18:42] UWAGA: Skala rysunku nie jest proporcjonalna w pionie i poziomie). Jasno widać, że wgłębienie w odległości 2 kilometrów od lotniska nie jest jedyne, wcześniej występują inne, aż do odległości 6 km, dodatkowo głębsze. Dziwnym trafem, tam piloci nie odnosili wrażenia, że samolot się wznosi.

teren

Dzisiejsza wersja błędu pilotów stoi w sprzeczności z kolportowaną wczoraj. W tamtej wersji rosyjski prokurator, odważny człowiek, postanowił zdradzić tajemnice śledztwa polskim dziennikarzom i poinformował ich, czego dowiedział się w czasie odsłuchiwania czarnych skrzynek. Mianowicie, mimo że obce mu szczegóły techniczne, to jasno wywnioskował, że piloci do ostatniej chwili nie zdawali sobie sprawy, że lecą za nisko. No to ja się zastanawiam, jak jest możliwe przy widoczności, podanej oficjalnie, rzędu 400-500 (około 10 sekund lotu) dostrzec ziemię dopiero kilka metrów nad nią? Jak, przy sprawnych przyrządach nawigacyjnych i sprawnym samolocie, zejść niżej niż poziom lotniska? I od razu odpowiadam sobie – to zupełnie nieprawdopodobne, tak jak to, że rosyjski prokurator poczuł nagle potrzebę podzielenia się swoją prawdziwą wiedzą ze śledztwa.

Tommy Lee
O mnie Tommy Lee

Jestem Polakiem

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (33)

Inne tematy w dziale Polityka