Istnieje w przyrodzie pojecie zywej skamieliny. Sa to gatunki z przeszlych epok, ktore dziwactwem natury przetrwaly do naszych czasow. Najwiecej tego typu wynaturzen zachowalo sie w Australii z tego powodu, ze ten kontynent dosyc wczesnie odlaczyl sie od parakontynentu i dosc dlugo byl izolowany od reszty swiata. Przykladem tego typu ewenementu jest ryba dwudyszna - ni ryba ni plaz, ktora moze zyc zarowno w wodzie jak i na ladzie. Innym znnym przypadkiem jest dziobak - ni ssak ni gad, skladajacy jaja ale majacy duzo cech naszej grupy zwierzat.

Wiele jeszcze istnieje takich dziwologow i szanowni blogerzy moga sobie wyguglac ale w tym miejscu chcialbym skupic uwage na to zjawisko zachodzace w polskim zyciu politycznym. Rozchodzi mi sie mianowicie konkretnie o czlowieka i czlonka partii SLD Wojciecha Olejniczaka.

Zaraz, zaraz zapytacie. Jakie moze byc podobienstwo miedzy takim dziobakiem a naszym towarzyszem Olejniczakiem?
Przeciez to pierwsze to obrzydlistwo jakies, relikt a nasz komrad to przystojniacha, twarz polskiej lewicy, no po prostu "ciacho", marzenie kazdego geja.
Spiesze wyjasnic - nie ma roznicy. Zarowno pan dziobak jak i pan Wojciech to sa relikty zeszlej epoki. Wprawdzie nasz lewak nie pochodzi ani z kredy ani z karbonu ale niewatpliwie urodzil sie jakies conajmniej 50 lat za pozno. Jakby nasza mlodziez chciala sobie wyobrazic postac aktywisty ZMP z lat 50-tych to wlasnie pan Olejniczak jest doskonalym wzorem. Wtedy tacy jak nasz bohater robili kariery w komunistycznej ojczyznie. Pilnie studiowali zasady Marksa, Engelsa i Stalina. Jezdzili z piesnia na ustach na akcje rozkulaczania chlopow, wyglaszali plomienne akty przywiazania do Stalina, byli przyszloscia Polski Ludowej. Z czasem dostawali wyzsze funkcje, gadali poprawne komunaly na zebraniach aktywu robotniczego i chlopskiego, w koncu zostawali zasluzonymi towarzyszami w komitetach partyjnych.
Przykladem takiego aparatczyka i wiernego towarzysza partyjnego moze byc Aleksander Kwasniewski, gladkolicy, slodko pierdzacy i okraglomowiacy oportunista i karierowicz.
Jest to niedoscigly wzor naszego bohatera. Zakladam sie, ze patrzac w lustro Olejniczak widzi twarz swojego mentora, marzy o jego sukcesach i apanazach. I on kiedys pragnalby zostac prezydentem Polski.
Niestety urodzil sie troche za pozno. Ale jeszcze nic straconego. Czesc naszej ludnosci ma sentyment do takich plastykowych, jednowymiarowych postaci. Ladna buzia i okragle, nic nieznaczace frazesy imponuja niektorym mlodym , wyksztalconym z duzych miast. Niektorzy nawet lapia sie na agitki, ktore zamieszcza jakis slugus pana Olejniczaka na salonie i w wielu miejscach internetu. Jest to typowa propaganda jak za czasow gl;ebokiej komuny. Wazny europosel rzadko jesli w ogole ma zaszczyt odpowiedziec nam, motlochowi. Nie dajcie sie zmylic. Dzis wprawdzie to nie Moskwa ale Bruksela daje wytyczne naszym czerwonym pasozytom ale ogolna wymowa jest jak za dawnych dobrych komuszych czasow. Komunaly o "dobru czlowieka", "trosce zwyklego czlowieka", "spotkaniach z ludem, w ktorego glos wsluchuje sie pilnie" to tylko pustoslowie majace na celu dorwania sie do stanowisk, po to tylko zeby zyc jak pijawka za nasze wspolne pieniadze.
Powiedzmy nie politycznym skamielinom w rodzaju naszego bohatera i odeslijmy ich na smietnik historii razem z ich duchowymi towarzyszami. Przezylismy raz juz komunizm i nie dajmy sie im zmanipulowac!!!!!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)