Przed chwilą obejrzałem, zupełnie przez przypadek, surfując po Internecie program "Kwadrans po ósmej" z dnia 11.06.2010, w którym to prowadząca Joanna Lichocka rozmawia z reprezentantami PO i PiS, Andrzejem Halickim i Adamem Bielanem.
Wydawało by się, że jest to kolejny wywiad, jakich przecież wiele. Jednak w tej krótkiej rozmowie zadziwił mnie sam jej początek, w którym pani Lichocka konfrontuje ostatnie poczyniania posła Palikota z siedzącym w studiu Andrzejem Halickim.
Pani redaktor dość stanowczo pyta Halickiego: "Czy nie czuje Pan zażenowania, obserwując to co robi wiceprzewodniczący pańskiego klubu parlamentarnego, mówię o tych momentach, w których Janusz Palikot oskarża Martę Kaczyńską o wyłudzenie pieniędzy z budżetu państwa, o wzbogacenie się na śmierci rodziców?"
Tłumaczenia Halickiego zdają się niczym nie odbiegać od ogólnej strategii przyjętej przez PO w tej sprawie. Czyli odpowiedź jest wymijająca i chociaż polityk PO coś tam mówi o odcinaniu się od Palikota, to jednak nie padają żadne deklaracje wystosowania sankcji wobec haniebnego zachowania posła z Lublina.
Halicki mówi o przekroczeniu przez Palikota granic dobrego smaku!
A na to pani redaktor pyta wprost : "i co?" W domyśle, jak sądzę, pyta i co z tym macie zamiar zrobić?
I po chwili głupkowatych tłumaczeń Halickiego, pani rekdakor dalej strzela celnymi stwierdzeniami, wobec których Halicki jest tak na prawdę bezradny, a jego zawstydzona mina jest bezcenna. Chociaż wnioskując z dotychczasowych argoganckich wypowiedzi tego pana, nie spodziewałbym się jakichś szczególnych zmian na lepsze.
Nie chcę tutaj przytaczać dalszej części rozmowy, bo to warto po prostu obejrzeć samemu:
http://www.tvp.pl/publicystyka/polityka/kwadrans-po-osmej/wideo/11062010/1895892
Odwołując się w ogóle do tego programu chciałem wyrazić swoje wyrazy szacunku i podziwu dla pani Lichockiej za to, że jako jedyna chyba lub jedna z nielicznych odważyła się jasno i w sposób tak skuteczny postawić sprawę poczynań Palikota i skonfrontować ją z kimś z PO. Przynajmniej na mnie zrobiło to bardzo pozytywne wrażenie. Bo to nie była, jak jestem przekonany akcja propisowskiej dziennikarki, tylko akcja poczucia dziennikarskiej przyzwoitości. Oglądam sporo programów publicystycznych i do tej pory nie widziałem, żeby którykolwiek dziennikarz w wywiadzie z posłem z ekipy rządzącej tak konkretnie postawił sprawę Palikota, jak zrobiła to Lichocka. Krótko, zwięźle i na temat. Halicki był wyraźnie zmieszny, no bo w końcu czemu się dziwić. Żałuję tylko, że na jego miejscu nie siedział np. Bronisław Komorowski.
Uważam, że pozsotali dziennikarze powinni brać przykład z takiej postawy, jaką wykazała Joanna Lichocka.
Zareagowała ona bardzo skutecznie, bez owijania w bawełnę. I tak właśnie powinno się podchodzić do wszelkich poczynań Palikota, za każdym razem, kiedy będzie on publicznie krzywdził innych swoimi wypowiedziami.
Naturalnie za jakiś czas, a może nawet już teraz propagandyści PO przypną pani Joannie łatkę pisowskiej dziennikarki. Ale sądzę, że ludzie inteligentni doskonale rozumieją, że krytyka, nawet ta ostra, wystosowana wobec PO, nie musi oznaczać bycia po stronie PiS. Politycy PO nie rozumieją, że krytyka pod ich adresem zaczyna coraz częściej mieć swoje motywy w tym, że łamią oni podstawe granice kultury, prawa oraz zdrowego rozsądku.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)