Dzisiaj nadszedł ten dzień. Do mojego domu przyszedł list od Bronisława Komorowskiego.
Ach, jaki ten list jest wspaniały! Treść zwala wprost z nóg, dlatego przysiadłem sobie na czas jego lektury.
Poźniej w zachwycie wynikającym z dobrnięcia do ostatniego wersu, podziwiałem urodę marszałka zamieszczoną w prawym górnym rogu korespondencji. W urodzie tej najbardziej cenię sobie "mądre" spojrzenie, dostrzegam w nim przyszłość i sukces polskiego narodu. Rzecz jasna kocham też wąsy co o powadze i dostojności towarzysza Komorowskiego najdobitniej świadczą.
Kiedy mi jednak zachwyt już minął, euforia opadła...
moją uwagę przykuło ostatnie zdanie
"Prezydent powinien łączyć, nie dzielić. Zapewnia"
Nie pytam o to kto na niego głosuje, bo napewno sporo jest takich,
ale czy sporo jest takich, którzy jeszcze wierzą w to ostatnie zdanie marszałka?
Nie sądzę.
On żadnej zgody nie zbuduje i dogadywać się nie będzie,
a o komprimisie i współpracy to najpierw musi poczytać sobie w Wikipedii.
Dlatego wziąłem do ręki pisak i zakreśliłem to zdanie w kółeczko,
a poniżej napisałem, że mam co do tego poważne wątpliwości.
Włożyłem list do koperty i zaadresowałem pod ul. Wiejską 14/5, 00-490 Warszawa,
mam nadzieję, że prędko dotrze skąd przyszedł.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)