travis85 travis85
57
BLOG

W drodze do obiektywnej prawdy

travis85 travis85 Polityka Obserwuj notkę 4

     Zgadzam się z tym, że kandydaci na prezydenta postulują swoje racje bardziej z punku widzenia ubiegania się o realną władzę, a nic nie mówią o tym jak zachowywaliby się w konkretnych sytuacjach związanych z działalnością legislacyjną. Jednak ja mam wrażenie, że przynajmniej w przypadku Komorowskiego i Kaczyńskiego jest tak, że mamy tutaj do czynienia ze sporem o dalszą drogę, jaką ma iść Polska, a że za tymi Panami stoi największe społeczne poparcie toteż na nich się skupiam, bo mają największe szanse i mandat społeczny, aby kreować dalsze azymuty ewolucji polskiej rzeczywistości. Kaczyński przedstawia program swojej partii, ale taki sposób działania mi jak najbardziej odpowiada, bowiem inteligentny człowiek doskonale potrafi przewidzieć, jak zachowa się prezydent, który w kampanii opowiadał się za programem popierającej go partii. Tak mi się przynajmniej wydaje, że na tej przesłance potrafię mniej więcej określić jakie ustawy prezydent Kaczyński poprze, a jakie odrzuci. W przypadku Komorowskiego oraz procesu w trybie wyborczym, który zainicjował, mam poważne wątpliwości. Sam fakt, że ten proces ma miejsce, skłania do opowiedzenia się za tym, że interpretacja postulatów i obietnic wyborczych Komorowskiego może być bardzo szeroka... czyli nieprecyzyjna zarazem. Nie pozwala mi to zatem w tak dużym stopniu, jak u Kaczyńskiego przewidzieć konkretnych zachowań ewentualnego prezydenta Komorowskiego i abstrahuję w tym momencie od tego, że nie do przewidzenia są jego przyszłe wpadki i kompromitacje, które mieć miejsce na pewno będą.

Różnica między Kaczyńskim a Komorowskim jest niebotyczna, zarówno w sferze moralnej, inteligencji, wiedzy oraz skuteczności.
Komorowski jest ogromnym zagrożeniem dla efektywnego bronienia i kierowania polskimi interesami zarówno w naszym regionie, jak i na świecie. Kaczyński daje o wiele lepsze rokowania na to, że może nie zawsze będzie przyjemnie i nie zawsze będzie się to podobać naszym sąsiadom, ale interesy polskie będą brane pod uwagę o wiele bardziej.
Reklamowana przez Tuska rzekoma kompromisowość i wola współpracy Komorowskiego są nieporozumieniem... przecież ten człowiek na każdym kroku pokazuje, że kompromis owszem jest możliwy, ale pod warunkiem, że będzie tak, jak chce PO. Natomiast współpraca zagraniczna przynosić będzie korzyści tylko pod warunkiem, że ulegniemy Rosji, Niemcom czy Brukseli na takich polach strategicznych, w których Polska mogłaby ugrać znacznie więcej... nawet jakby nie miało się to do końca podobać naszym sąsiadom... ale niestety do twardej polityki trzeba mieć odpowiednie predyspozycje, a nie podejmować średnio efektywne decyzje a potem, jak mantrę powtarzać, że są one najlepsze z możliwych. Owe odpowiednie predyspozycje są tutaj kluczowe, aKomorowski ich absolutnie nie ma.
Pozostaje także kwestia obronności polskiej racji stanu, która tak, jak 10 kwietnia i w trakcie dotychczasowego śledztwa ws. katastrofy jak nigdy po 1989 roku nie była tak poniżona, zagrożona i zlekceważona jak to jest obecnie. I Komorowski nie ma absolutnie żadnej cechy, która by pozwalała myśleć, że on tej polskiej racji stanu w sposób istotny i realny będzie bronić. Wręcz przeciwnie, uważam, że jest on jednym z współwinnych lekceważenia polskich interesów i polskiej godności. A jakieś ogólne przeświadczenie społeczne, że jest inaczej jest tylko i wyłącznie przeświadczenie samego marszałka i rządu o tym, że wszystko jest w jak najlepszym porządku... do tego dochodzi narracja zaprzyjaźnionych z nimi mediami i efekt gotowy. Marszałek w swoim mniemaniu robi wszystko, co słuszne i możliwe by Polska była silnym państwem... proszę wybaczyć, ale tylko idiota widząc to co się dzieje, może w to jeszcze wierzyć. Ale wielu z tych idiotów usprawiedliwiam tym, o czym już wspomniałem i co przypominam raz jeszcze. Usprawiedliwiam ich tym, że są zarażeni skutkami wieloletniej propagandy lub zwyczajnie niedoinformowani.
Reasumując uważam, że doszukiwanie się w tej kampanii braku programów czy wizji prezydentury dwóch głównych kandydatów jest niepotrzebnym odwracaniem uwagi opinii publicznej o sedna problemu.
Kaczyński i Komorowski są doskonale znanymi wszystkim politykami. Ich zwolennicy doskonale mają świadomość za czym opowiadają się wrzucając 20 czerwca do urny odpowiedni głos...
W przypadku tych jeszcze niezdecydowanych lub tych nie do końca przekonanych (np. pod wpływem sceptycyzmu wobec coraz bardziej widocznej propagandy) jest to kwestia tylko tego, aby spróbowali chociaż w większym zakresie, niż obejrzenie Faktów czy Wiadomości raz na dwa dni, zainteresować się polityką i wiedzą z zakresu działalności obu kandydatów. Niezbędna jest też znajomość kontekstu historycznego. I jeżeli to szybkie edukowanie się nie będzie zakłócone głosami propagandy czy słuchaniem "autorytetów" myślę, że wnioski u mądrego człowieka nasuną się prędzej niż można się spodziewać. W gruncie rzeczy, problem na siłę komplikowany i chaotycznie przedstawiany przez media jest bardzo prosty, a właściwy wybór to kwestia opowiedzenia się za prawdą lub fałszem.
Zaryzykuję na koniec stwierdzenie, że w tych wyborach nie ma takiego czegoś jak subiektywna prawda (chyba, że ktoś swoje zaufanie do konkretnego kandydata opiera na niedoinformowaniu, lenistwie w zdobyciu większej ilości wiedzy lub jest nieświadomy, że ulega propagandzie). W tych wyborach prawda jest jak najbardziej obiektywną wartością, a najbardziej zbliżony do tej prawdy jest Jarosław Kaczyński.
Obawiam się jednak, że szczególnie trudno uwierzyć w to będzie komuś, kto przez kilka lat oglądania TVN, czytania GW czy głębokiej wiary w obiektywizm dziennikarski Tomasza Lisa i całej reszty tego establishmentu będzie w stanie zaakceptować to, że Kaczyńskiemu do obiektywnej prawdy jest najbliżej... a Komorowski to prawda pozorna, wykreowana, naciągnięta, wypromowana i afirmowana przez rzekomo neutralne politycznie "autorytety". Bardzo trudno przyjąć do wiadomości, że Kaczyński stoli koło tej prawdy najbliżej, podczas gdy przez ostatnie trzy lata wierzył w każde słowo wypowiedziane przez Tuska, Niesiołowskiego, Palikota i resztę tej całej schetyny.
Skala przekłamań jest na tyle ogromna, że prawda będzie miała ogromne trudności, żeby zostać zauważona, jedno jest natomiast pewne... prędzej czy później na pewno się to stanie... a obecnych rządzących i ich poczynania i decyzje, choćby w kwestiach smoleńskiej tragedii oceni historia.

Przepraszam, że nic nie piszę o pozostałych kandydatach, którzy z punktu widzenia rozwoju kraju są również ważni, jednak główny spór o prawdę dotyczy Kaczyńskiego i Komorowskiego. Jednak nie zmienia to faktu, że pozostałych kandydatów również z łatwością można by było zaklasyfikować do tych bliższych obiektywnej prawdzie i do tych tworzących tę fikcyjną prawdziwość rzeczywistości.

Powtórzę na koniec, że wybór jest prostszy niż może się wydawać.
 

travis85
O mnie travis85

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka