Czy ogromne zwycięstwo Kaczyńskiego wśród Polonii amerykańskiej jest wyrazem tęsknoty Polaków mieszkających w USA za silną Polską opisywaną w wizjach prezesa PiS? Czy może jest to bardziej rezultat braku nagonki i manipulacji pod adresem Kaczyńskiego, z którym mamy do czynienia u nas?
Moim zdaniem jest to owoc innego spojrzenia amerykańskich mediów w USA na działania podejmowane przez naszych polityków.
Wiem coś na ten temat z autopsji. Mam rodzinę w stanie Michigan, nieopodal Detroit. Jeszcze 10 kwietnia zadzwoniła do mojego domu ciocia Marianna wyraźnie zaaferowana tragicznymi wydarzeniami oraz głeboko zaniepokojona tym, o czym w odróżnieniu do naszych mediów, spekulowały te anglojęzyczne. Przekaz był bardzo klarowny, bowiem oprócz naturalnych przyczyn katastrofy, wynikających choćby z nieszczęsliwego zbiegu fatalnych okoliczności, czyli "zwykłego" wypadku, otwarcie mówiono, że istnieje bardzo duże podejrzenie zamachu. O czym w Polsce praktycznie na samym wstępie nie wspomniano, a i potem bardzo szybko sprowadzono głosy o zamachu do oszołomstwa niezależnie od tego czy pisali o tym na forach zwykli obywatele czy też sugerowali to specjaliści z dziedziny lotnictwa, wojska, terroryzmu itd. W Polsce rozpatrywanie kwestii zamachu zakończyło się w momencie, kiedy Rosjanie wykluczyli taką hipotezę, jako jedną z przyczyn tragedii. Odeminność amerykańskiego spojrzenia w stosunku do tego, w co sugeruje się nam bezkrytycznie wierzyć w Polsce do dzisiaj jest tam bardzo wyraźne. W USA nikt sobie nie potrafi wyobrazić aby bezspornie i w sposób tak uległy oddać śledztwo obcemu krajowi. Jest to tak silne przeświadczenie, zwaszywszy na to gdzie zdarzył się wypadek i kto w zdecydowanej mierze jest głównym śledczym i w jakich rękach spoczywają niemal wszystkie dowody materialne. Nie wspominając już o kontekście geopolitycznym, historycznym oraz ogólnemu zarysowi naszych polsko-rosyjskich relacji.
Sadzę, że druzgocące zwycięstwo Kaczyńskiego za oceanem jest spowodowane tym, że tamtejsza Polonia znajduje się w sensie dosłownym (fizycznym) oraz przenośnym w bardzo zdystansowanym środowisku, w którym oprócz owego dystansu mają także do dyspozycji bardzo ważne narzędzie, które ułatwia im dość zdecydowane opowiedzenie się, którą wizję Polski wybierają. Tym ważnym narzędziem są amerykańskie media. Codzienne obcowanie z anglosaskim punktem widzenia w tak poważnych sprawach jak katastrofa smoleńska oraz poczynania obecnego rządu zdają się nie być wyrazem manipulacji, wręcz przeciwnie, o wiele bardziej niż na gruncie polskim, obiektywnego spojrzenia na polską rzeczywistość. W Polsce mamy o wiele trudniejsze warunki do znalezienia obiektywnego punktu widzenia. Z jednej strony obserwujemy bardzo prorządową i prorosyjską politykę określonych mediów oraz starającą się ze wszystkich sił obiektywną linię m.in. TVP, która w zamyśle tych pierwszych oskarżana jest o ewidentnie pisowską narrację, mającą nie tyle na względzie dojście do prawdcy, co wsparcie partyjne. Ten bardzo zniekształcony obraz jest ogromną dezinformacją, której ulegają Polacy. Myślę, że na gruncie amerykańskim takiego zjawiska nie ma, mimo że żyjemy w dobie Internetu i dostęp do polskich mediów nawet w najbardziej zabitej dechami dziurze w Ohio czy Nebrasce jest możliwy, to jednak anglosaski punkt odniesienia do tego co dzieje się w kraju zdaje się być "oczyszczający" i stwarza nieporównywanie lepsze warunki do tworzenia obiektywnych poglądów. Ich rezultatem, jak pokazują wyniki wyborów w USA jest zdecydowane opowiedzenie się za kierunkiem dalszego rozwoju Polski.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)