travis85 travis85
86
BLOG

Sezon 2010/2011 (przypuszczenia)

travis85 travis85 Polityka Obserwuj notkę 0

     Platforma Obywatelska zawsze była partią agresywną. To jej ludzie byli w większości głośnych spraw agresowami, których zalewa nienawiść do partii mającej po prostu inną wizję rozwoju kraju. W przypadku ludzi z PO stopień nienawiści i porażającej nietolerancji oraz braku akceptacji odmiennych poglądów jest wyrazem ingnorowania reguł demokracji. Politycy PO wyraźnie ubolewają i bardzo cierpią z tego powodu, że dzisiejszy ustrój zezwala na publiczne prezentowanie innych niż rząd koncepcji.

PiS - jest partią znienawidzą totalnie przez PO... w przypadku jakiejkolwiek konfrontacji polityków PO z PiS nie działają już żadne racjonalne, logiczne, merytoryczne argumenty... liczy się tylko dyskredytowanie, ośmieszanie, drwienie ze swoich parlamentarnych kolegów z PiS, ma to znamiona wszelkiego absurdu i niedorzeczności, ale wynika z całkiem oczywistych powodów. Chodzi o władzę dla prestiżu oraz o zagrożenie partyjnych interesów PO poprzez ewentualne rządy PiSu (raczej głównie o to)... a że tego przez kilka lat nazbierało się bardzo dużo... politycy PO zwyczajnie boją się zdemaskowania swoich "grzeszków" i zaniedbań kiedy to władzę stracą. Jednak niezależnie od tego ile tych grzeszków PO ma na sumieniu... z perspektywy przyszłości tragedia smoleńska będzie tym, co tę partię raz na zawsze zdyskredytuje (takie mam podejrzenia, przypuszczenia, przeczucia, nie wiem jak to do końca określić).  Brak klarownych wyjaśnień tej tragedii a na to się zanosi będzie wyłączną winą rządu Tuska... i prędzej czy później opinia publiczna będzie musiała stanąć przed prawdą i postąpić przyzwoicie...., złoży się to w czasie z tym, że Polacy tak ogólnie zaczną powiątpiewać w propagandę sukcesu i skuteczność rządu Tuska, o ile prędzej nie okaże się, że odpowiedzialność Tuska w kwestii smoleńskiej jest o wiele większa niż można by dzisiaj w najgorszych koszmarach podejrzewać. Pożyjemy, zobaczymy. Na szczęście w Polsce są ludzie, którzy nigdy tej sprawy nie zostawią i tak jak o Katyń 1940 walczono przez 70 lat, tak o Smoleńsk 2010 będą walczyć do kresu swoich sił... aż dojdą do prawdy. A im większy będzie monopol czy hegemonia PO, jakby jej nie nazwać.... tym większa będzie siła oporu, tym bardziej ludzie będą się jednoczyć przeciwko tej zakłamanej i pijarowskiej propagandzie, a najlepszą alternatywą będzie właśnie PiS (chociaż inne partie o ile nie będą wchodzić w koalicje z PO, także przyczynią się do budowania wspólnoty przeciwko hegemonii).

SLD - jest partią w miarę tolerowaną przez PO, Sojusz bowiem stanowił i nadal stanowi cenny nabytek dla Platformersów, którzy swoją ideologią już dawno zachęcili do siebie sporą grupę postkomuchów i cwaniaków, którzy po '89 roku ulokowali się w SLD. Dzisiaj paradoksalnie wygodniej im w Platformie. Ale przynajmniej dzięki temu SLD ma szanse zacząć tworzyć swoją nową tożsamość i z lewicy salonowej, lidowej, kawiorowej czy jakby ją nie nazwać, ma okazję stać się partią w pełni lewicową w ideologicznym i społecznym tego słowa znaczeniu.

PSL - jest platformianym koalicjantem, co jest sporym paradoksem. Ale biorąc pod uwagę, że w niektórych kręgach PSL nazywany jest "dziwką polityczną" z uwagi na nazbyt elastyczne zdolności koalicyjne... może to budzić spore kontrowersje. No bo partia, która teoretycznie od ponad stu lat jest z ludem i za ludem... miała piękne tradycje związane przecież z wspieraniem ludności wiejskiej... dzisiaj jest w koalicji z partią liberałów kojarzoną i słusznie tylko i wyłącznie z ludźmi bogatymi i tymi zaślepionymi, którzy głosując na PO aspirują do bycia lepszymi bo tak im wmawia propaganda. Dzisiaj PSL zatracił swoją ideę, a przynajmniej na gruncie tych najważniejszych polityków, którzy tak bardzo zachłysnęli się salonem, że zapomnieli skąd pochodzą i dokąd iść powinni. Sądząc po sondażach i wynikach wyborów, polska wieś już dawno rozłożyła swoje poparcie na pozostałe partie i ani myśli, żeby PSL w ogóle kojarzyć jeszcze z partią, która za priorytet będzie brała sprawy wsi.

I niezależnie od tego, jak wizerunkowo bedą się prezentowały poszczególne partie za rok.... to wybory parlamentarne 2011 wygra lekką przewagą PiS. PO w porównaniu z tym co ma teraz, straci sporo poparcia, nadal jednak będzie silną partią. SLD dostanie minimum tyle ile zdobył Napieralski, ale bez szału... będzie to maksymalnie 15% (byłby to ogromny sukces... tym bardziej jeśli zapracowaliby na niego ludzie lewicy ideowej a nie dinozaury takie jak Miller, Kwaśniewski, Kalisz - ale do tego czasu mogą stać się oni już Platformersami, więc wysoce prawopodobne, że rok 2010 to przełom na lewicy i budowanie jej odkomuszonych nowych struktur). PSL praktycznie zniknie... częściowo pochłonie je PO, reszta elektoratu zagłosuje na PiS jako lepszego obrońcę wiejskich interesów. Co jest chyba oczywiste. Koalicja PSL z salonową i wielkomiejską Platformą na bardzo długi czas odłoży chęć obdarzenia ludzi Pawlaka jakimkolwiek elementarnym zaufaniem. 

Po wyborach PiS będzie musiało stworzyć koalicję. Jeśli PSL cudem weszłoby do parlamentu to jako Ci najbardziej "elastyczni", a takimi przecież posłowie PSL jak już wielokrotnie udowodnili są.... staną się koalicjantami PiSu. To byłoby najlepsze rozwiązanie, gdyż koalicja PSL z PiSem byłaby korzystna dla tych pierwszych. PSL mogłoby odzyskać swoją tożsamość i z powrotem móc ukierunkować swoje działania na obszary wiejskie, a PiS mogłoby realizować całą resztę swoich wizji zrównoważonego rozwoju, solidarnego państwa, silnego lidera w naszej części Europy. Dzisiaj PSL poprzez koalicję z PO stał się partią wyblakłą, bezideową, z której PO wyssała cały potencjał, sądzę, że w koalicji z PiSem, PSL móglby urosnąć w siłę, ale do tego będzie potrzebna pomoc tej mądrzejszej części Polskiego Stronnictwa Ludowego, która nie uległa zmanierowaniu salonowemu wskutek trzyletniej koalicji i pamięta jeszcze, że jest a przynajmniej powinna być partią reprezentującą środowska i interesy ludzi na obszarach wiejskich, bo na to mieszkańcy wsi najbardziej liczą.

Co do SLD i jego roli w przyszłym parlamencie to trudno stwierdzić na ile za rok ta partia będzie postkomunistyczna a na ile w pełni lewicowa. Przez ponad rok może wydarzyć się na prawdę wiele. Ale zakładając umiarkowany scenariusz to SLD nie zdoła do jesieni 2011 dokonać tak poważnej transformacji i stać się nowoczesną, odciętą od postkomunizmu i komunizmu partią. Napieralski będzie próbował budować nowoczesną lewicę, ale nie jest powiedziane czy jego partyjni oponenci nie podetną mu skrzydełek i nie zdegradują. Tak czy inaczej jestem optymistą i wierzę, że nadszedł już czas najwyższy na zmiany na lewicy i wyraźnym opowiedzeniu się przez jej obecnego lidera za pójściem w stronę odkomuszonych i nowoczesnych ideałów lewicowych. W przyszłym parlamencie SLD będzie w wielu sprawach po drodze z PiSem... wszak obie te partie łączy podobny program socjalny. Biorąc pod uwagę o wiele większą niż przed 10 kwietnia, koncyliacyjność i otwartość PiSu na kompromis i wspólpracę, myslę, że ta tendencja się utrzyma i pojawią się ciekawe i wspólne projekty SLD i PiS, które zmienią Polskę na lepsze. I nawet jeśli PSL do parlamentu nie wjedzie... koalicja PiSu z SLD będzie koniecznością i sprawdzianem tego czy politycy będą umieli dogadać się ponad podziałami i nie wprowadzać do debaty destrukcyjnego konfliktu tylko skupią się na tym co ich łączy a nie dzieli i zrealizują to co się da w kwestiach wspólnych. Taki scenariusz jest też możliwy w przypadku kiedy PSL znajdzie się w parlamencie.

Niestety obecna w przyszyłym parlamencie PO może wszystkie zaproponowane przeze mnie koncepcje rozstroić. Oczywiście Platforma po tym jak uzyska status największej partii opozycyjnej, nie pozwoli na prowadzenie normalnej debaty publicznej. Będzie wrzask, drwiny, chamstwo, absurdy, ciągłe pretensje i tworzenie atmosfery nienawiści, szantażu, napięcia. To wszystko będzie nadal się rozwijało i wszystko zależy gdzie jest ulokowany punkt krytyczny, w którym Polacy w przeważającej części zorientują się i zdemaskują mechanizmy uprawiania polityki przez PO. Ja mam nadzieję, że nastąpi to jeszcze przed wyborami parlamentarnymi, co zdegraduje poparcie PO do jakichś 20%... ale pomarzyć tylko można...

Zapewne ten punkt krytyczny realnie patrząc i zakładając zwłokę w reakcji obywatelskiej, nastąpi w połowie lub pod koniec następnej kadencji... czyli rok 2014, 2015. Bo jeśli PiS wygra to  tym razem dotrwa do końca kadencji, choćby niewiadomo co Platfmormersi robili.

Na to całe amatorskie przewidywanie scenariusza politycznego trzeba wziąć oczywiście poprawkę. Nie jestem przecież specjalistą. Sprawy mogą potoczyć się nieco inaczej niż zakładam, bo zapewne z braku szerszej wiedzy mogę sobie z wielu rzeczy nie zdawać sprawy. Jednak jest jedna rzecz wspólna - wniosek - konkuzja jaka wynika z moich rozważań. Niezależnie od wyniku wyborów teraz i za rok... coraz wyraźniej uwidacznia się szeroka wspólpraca i wspólne obszary działania między PiSem, SLD i PSL jako partiami, które chociaż się znacznie różnią od siebie to będą potrafiły wspólpracować, bez urządzania i wypowiadania wojny totalnej. Będzie to zdrowy demokratyczny konflikt. Coraz bardziej widać, że to PO jest tym punktem zapalnym podtrzymującym napięcie i wywołującym wojnę polsko-polską. 

 

travis85
O mnie travis85

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka