Z jednej strony bardzo się cieszę, że wreszcie mówi się glośno o katastrofie smoleńskiej i o odpowiedzialności politycznej. Śledztwo niech się toczy swoim torem... jeśli nadal będzie prowadzone przez stronę rosyjską i polską jak do tej pory to jego wyniki będą tak samo "zaskakujące" jak wyniki komisji ds. afery hazardowej, a raczej raport jej przewodniczącego napisany przez polityków Platformy, którzy trzymają łapy na tej sprawie.
Z drugiej strony bardzo żałuję, że JK od samego początku nie wprowadził do kampanii szerokiej dyskusji o katastrofie... o tej dziwnej katastrofie jak to dobrze ujął. Niezależnie czy wtedy czy teraz i tak mówią, że to gra polityczna i w ogóle. Od tego całego krzyku i paplaniny ręcę opadają. Ale nieważne... o katastrofie smoleńskiej nikt nie zapomni i bardzo dobrze, bo sprawę trzeba postawić jasno i bardzo ostro. Jeżeli co niektórzy uważają, że tak wielką tragedię uda się zamieść pod dywan to są w błędzie. Wyniki tego zmanipulowanego i pełnego niejasności śledztwa, w którym przecieki publikowane przez TVN24 mają większe znaczenie niż rzeczowe, konkretne pytania skierowane do PO, prokuratury polskiej i rosyjskiej, na które nitk nie chce odpowiadać, to skutek będzie jeden. To się już dzieje. Tworzy się nieformaly wielki ruch żywo zainteresowanych tą katastrofą osób, które bardzo wiele poświęcą, żeby ta sprawa została wyjaśniona rzetelnie. Poruszą niebo i ziemię, żeby wyjaśnić co tak na prawdę stało się 10 kwietnia i kto jest za to odpowiedzialny.
I jeśli ktoś ma zamiar wykoślawiać tę kwestię i zarzucać, że PiSowi zależy tylko na ugnojeniu Platformy to bardzo się myli. Tutaj chodzi o coś, co może wielu ludziom z tzw. elity czy ogarniętym propagandą ciemniakom nie mieści się w głowie... tutaj chodzi o PRAWDĘ. Ale taki termin jak "prawda" wielu ludziom jawi się jako pojęcie abstrakcyjne. Trudno, będą zatem musieli się przygotować na twardą walkę, która będzie się toczyła w tym kraju, właśnie o prawdę.
Słowa JK zamieszczone przeze mnie poniżej są zwyczajnym apelem o tę prawdę, niczym innym... a jeśli ktoś sugeruje, że nie, ba nazywa to oszołomstwem, chęcią zemsty czy propagandą to ma namieszane w głowie, albo chce namieszać innym.
(źródło: Niezależna.pl)
"W każdym demokratycznym kraju każdy, kto w najmniejszym stopniu odpowiadałby za największą tragedię po 1945 roku, musiałby zejść ze sceny politycznej" - przyznał na oficjalnej konferencji prasowej Jarosław Kaczyński. "Nie może być tak, że w Polsce demokracja jest po prostu cieniutką, przezroczystą fasadą, za którą kryją się zupełnie inne mechanizmy. W każdym demokratycznym kraju ludzie, którzy choćby po części w niewielkim stopniu odpowiadaliby za największą tragedię po 1945 roku - a PO sama to uchwalała - musieliby zejść ze sceny politycznej" - dodał.
Jarosław Kaczyński włączył się także do sporu ws. krzyża, który po katastrofie 10 kwietnia stanął przed Pałacem Prezydenckim. Jego przeniesienie zapowiedział prezydent-elekt Bronisław Komorowski. Z jego stanowiskiem nie zgadza się Jarosław Kaczyński. "Jeżeli prezydent Komorowski usunie krzyż, który stoi pod Pałacem, to można powiedzieć, że będzie zupełnie jasne, kim jest i po której - w różnego rodzaju sporach dotyczących polskiej historii, polskich powiązań obecnie - jest stronie" - mówił lider PiS.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)