travis85 travis85
121
BLOG

Igor Janke przesadza... tylko dlaczego?

travis85 travis85 Polityka Obserwuj notkę 42

Już od jakiegoś czasu obserwuję działalność dziennikarską Igora Janke. Mam oczywiście szacunek do jego pracy i do tego co pisze i mówi. Jednak nie sposób nie zauważyć, że p. Janke stara się być na siłę koncyliacyjny i ugodowy. Nie znam do końca jego intencji i nie wiem co nim może kierować, jednak uważam, że efekt tego jest odbierany jako sztuczny, niezręczny, niewiarygodny., przynajmniej dla mnie.

Po dzisiejszym wpisie w Rzeczpospilitej pt. "Moralne nadużycie Jarosława Kaczyńskiego" nie mam już wapliwości, że p. Janke próbuje zadowolić wszystkich.

Z jednej strony:  "Jarosław Kaczyński ma pełne prawo mówić o katastrofie smoleńskiej domagać się wyjaśnienia jej przyczyn. Naturalne jest też to, że wypowiada opinię na temat umiejscowienia krzyża postawionego dla uczczenia ofiar tragedii." z drugiej strony: "Bronisław Komorowski zachował się niezręcznie. Niepotrzebnie się spieszył z ogłoszeniem, że krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego należy przenieść. Mógł zaczekać, aż formalnie zostanie prezydentem, mógł najpierw porozmawiać z harcerzami, przedstawicielami Kościoła, a dopiero potem wypowiadać się publicznie."

Wydawałoby się, że pan redaktor dość dobrze interpretuje rzeczywistość. Wszak JK ma jak najbardziej prawo mówić o katastrofie smoleńskiej i wypowiadać się na temat krzyża, tym bardziej, że nie on go tam zainstalował i nie on go chce stamtąd usuwać. Kaczyński faktycznie ma prawo opowiedzieć się po czyjej stronie jest w tym konflikcie, którego powtarzam - on sam nie zainicjował. Dalej pan redaktor dobrze stwierdza, że BK zachowuje się niezręcznie (choć to bardzo delikatna intepretacja - ja bym użył o wiele mocniejszych słów). Ale faktem jest, że kolejny raz, w podjęciu ważnej decyzji marszałek Komorowski ma spore trudności... wina jednak zawsze jest przerzucana na stronę PiSu.

I właściwie przeszedłbym obok tego tekstu obojętnie gdyby nie kolejne zdanie: "Obie strony sporu mają swoje racje. Ma je prezes PiS. Ma je Bronisław Komorowski." Uważam, że jak tak będą pisali dziennikarze, kreując w ten sposób swój obiektywizm to dobrze nie będzie. Biorąc pod uwagę całokształ relacji i charakteru konfliktów między PO a PiSem, między Tuskiem a Lechem Kaczyńskim, między Komorowskim a J. Kaczyńskim stwierdzam, że nigdy obie strony jednocześnie racji nie miały. Racja, na gruncie konfliktu PO-PiS prawie zawsze leży po czyjejś stronie, jeśli rozpatrujemy ją w kategoriach prawdy. Jak dla mnie w przeważającej ilości przypadków prawda leżała po stronie PiSu. Po 10 kwietnia widać to już nazbyt wyraźnie. Przynajmniej ja widzę. Ale i ja nigdy nie uległem platformianej propagandzie, tym bardziej łatwo było mi zauważyć prawdę. Ta uwaga akurat nie jest skierowana do p. Janke. Mówiłem tak ogólnie.

Ale wracając do wytłuszczonego przeze mnie zdania p. Janke. Uważam, że nie jest prawdziwe, ani też możliwe. Podejrzewam, że zostało napisane, aby stworzyć atmosferę zgody, dziennikarskiego obiektywizmu i ugodowości p. redaktora. Myślę, że takie postrzeganie tego konfliktu wcale nie łagodzi obyczajów. Awantura o krzyż to zaledwie czątka poważnego konfliktu na linii PO-PiS, w którym fałsz próbuje wygrać z prawdą. Może to brzmi dość patetycznie, ale tak w gruncie rzeczy jest.

Pomimo, że wpis p. Igora Janke jest krótki to jeszcze nie wszystko. Najbardziej będę krytyczny wobec tego co napisał na końcu.

No bo skoro: "Ból i rozgoryczenie Jarosława Kaczyńskiego są zrozumiałe", to po co pojawia się słowo "JEDNAK..."??? "Jednak jego słowa z piątkowej konferencji wywołują sprzeciw. Sugerowanie, że jeśli ktoś ma na temat krzyża inne zdanie, to stoi po drugiej stronie (w różnego rodzaju sporach dotyczących polskiej historii i polskich powiązań), a (każdy, kto twierdzi coś innego, dopuszcza się ciężkiego moralnego nadużycia), jest po prostu oburzające. Czuję się osobiście urażony słowami prezesa PiS. A wykluczanie tych, którzy inaczej myślą o sprawie krzyża przed pałacem, jest właśnie moralnym nadużyciem."

*w nawias wziąłem zacytowane przez Igora Janke słowa JK

Nie wiem czym p. Janke się tak bulwersuje. Z takim podejściem do sprawy wpisuje się on w tę całą medialną nagonkę na Kaczyńskiego, w której reguły obiektywizmu są czymś abstrakcyjnym. Z jednej strony Kaczyński ma rację, ale wystarczy jedno źle wypowiedziane słowo, źle wypowiedziane zdanie czy nie taka mina jak powinna być i już uruchamia się lawina oburzenia. Padają mocne słowa o tym, że ktoś czuje się osobiście urażony słowami prezesa itd. itd. To jednostronne interpetowanie słów Kaczyńskiego zaczyna być już nudne. Nikt nawet nie stara się interpetować ich wielowymiarowo, dając sobie i Kaczyńskiemu trochę luzu. Mam tutaj na myśli, że warto wziąć pod uwagę, że Kaczyński mówi o tym, że już wielokrotnie w historii Polski usuwano krzyże, tak więc jeśli ktoś go teraz chce usuwać, zwłaszcza ten symobliczny krzyż przed Pałacem, poniekąd wpisuje się w te przeszłe działania, kiedy to np. komuniści ściągali siłą krzyże, wbrew woli ludzi, którzy je zakładali. Czy to jest tak trudno zrozumieć? Czy trzeba doszukiwać się jakiegoś drugiego dna? Czy może te słowa nie znaczą tyle co znaczą?

Dalej Kaczyński mówi, że każdy, kto twierdzi inaczej, dopuszcza się moralnego nadużycia. No bo tak na zdrowy rozum, jak można nazwać usuwanie krzyża spod Pałacu, gdzie po tak okropnej tragedii postawili go harcerze??? No jak to można nazwać? Oczywiście ludzie, którym ten krzyż nie na rękę, będą opowiadać się za świeckością Państwa, za uwolnieniem przestrzeni publicznej od symoblii religijnych, itd. Też jestem za świeckością Państwa, ale inicjatywa krzyża przed Pałacem to sprawa o wiele większa. Tutaj chodzi o ważny symbol. Jeżeli p. Janke nie rozumie jak potworną tragedią był 10 kwietnia i w jakich warunkach Ci ludzie tam zginęli to proszę nie zabierać głosu w dyskusji i nie oskarżać człowieka, który podobnie jak wiele rodzin ofiar, tragedią smoleńską jest zdruzgotany, a najbardziej zdruzgotany jest reakcją rządu na śledztwo. Podobno żałoba oficjalna już minęła, ale nie Komorowskiemu o tym decydować. Żałoba trwa dalej i trwać będzie jeszcze wiele wiele lat. Jeśli ktoś tego nie rozumie, współczuję.... jeśli ktoś się z tym nie utożsamia i nie podziela żalu i wątpliwości dotyczących 10 kweitnia, to niech się zdystansuje i nie zabiera głosu. Krzyż jest spontanicznym symbolem wspólnoty tych ludzi, którzy spędzili przed Pałacem wiele dni i nocy oddając hołd ofiarom katastrofy. Dlatego jeśli dzisiaj, ktokolwiek ma zamiar ten krzyż przenosić - na prawdę dopuszcza się cieżkiego moralnego naużycia.

Na koniec może jeszcze dodam, że 96 ofiar zginęło w potwornych warunkach. Samolot wywrócił się do góry dachem, pasażerom pourywało ręcę, głowy, połamało im kręgosłupy. Śmierć w rozbijającym się samolocie być może jest szybka, ale wcześniej bardzo gwałtowna i bolesna. Ostatnie sekundy zdają się być wiecznością. Ten krzyż to symbol tego cierpienia! Jeśli ktoś chce go przenosić na peryferia Warszawy, tak jak p. Graś to albo mu ten symbol nie na rękę, albo jest osobą pozbawioną jakiegokolwiek wyczucia.

Bill Cosby kiedyś powiedział: "Nie wiem, co jest kluczem do sukcesu, ale kluczem do klęski jest chęć zadowolić wszystkich".

Panie Igorze, niech pan zrezygnuje z chęci zadowolenia wszystkich. To nic nie da.

Życzyłbym sobie aby obiektywni dziennikarze pomogli odpowiednim politykom w wyjaśnianiu przyczyn tragedii smoleńskiej, nie skupiając się wyłacznie na ich ostrych słowach, wypowiedzianych niejednokrotnie w żalu i smutku po tym co widzieli w Smoleńsku. Wyrózniając tylko takie wypowiedzi, zwłaszcza w tytułach swoich tesktów, nie pomagają w dojściu do prawdy, tylko skupiają uwagę opinii publicznej na sprawach pobocznych, zupełnie tak, jakby nie liczyła się sama katastrofa tylko wyłacznie sposób w jaki Kaczyński czy inni coś tam powiedzieli. Może i z nudów można się skupiać na takich rzeczach, ale żyjemy w bardzo ciekawych czasach, w których jest o czym pisać i mówić. Zachęcam do dochodzenia prawdy!

 

travis85
O mnie travis85

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (42)

Inne tematy w dziale Polityka