Tyle się mówi o tym, że o zmarłych się powinno mówić albo dobrze albo wcale.
Pollitycy Platformy udowodnili, że nawet po śmierci, po tragicznej śmierci prezydenta można go dalej szkalować, gnoić i oczerniać.
Kiedy zmarł Jan Paweł II także wszyscy deklarowali chęć poznania jego myśli, twórczości i poglądów.
Ja nie, z racji swojej niereligijności nic nie obiecywałem, ani sobie, ani nikomu, ale szacunek i wdzięczność do papieża mam po dziś dzień i zapewne mógłbym napisać o tym człowieku więcej niż niejeden zagorzały katolik. Bowiem rolę i wpływ Kościoła w polskiej historii i tradycji doceniam bezsprzecznie.
Nie wykluczam zatem, że w niebawem wspomnę także o papieżu... dzisiaj bowiem uzymsłowiłem sobie w sposób szczególny jak Polakom brakuje autorytetu Karola Wojtyły. Niestety jego śmierć wyminęła się w czasie z rozpoczętą jesienią 2005 roku przez Platformę nagonką na nowowybranego prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Myślę, że gdyby papież zył do dzisiaj, nie mógłby pozostać obojętnym wobec tego co wyczyniano z urzędem prezydenta i nim samym. Myślę, że nikt, któremu wartości moralne (czy to inspirowane religią czy ateizmem) nigdy nie mogły pozwolić i nadal nie powinny pozwalać na taki stan rzeczy, na akceptowanie tego niebywałego ataku agresji.
Ale przy okazji tej notatki pragnę skupić się na zmarłej w katastrofie smoleńskiej posłance Aleksandrze Natalli-Świat. Nie chcę, jak to kiedyś było w zwyczaju mówić o niej dobrze albo nic - na co się nie zdecydowałem.
Nie chcę też jej oczerniać, jak to mamy w nowo wprowadzonym przez Platformę i Lewicę zwyczaju.
Chcę o niej pomówić konkretnie !
Konkretnie chcę powrócić do jej wystąpienia sejmowego podsumowującego dwa lata rządów Platformy.
To szczególne wystąpienie posłanki z PiSu przypominam ze względu na jego aktualne po dziś dzień treści.
W gruncie rzeczy zarzuty jakie wystosowała Platformie pani poseł są w pewnym sensie uniwersalne. Bowiem pozostaną aktualne do końca tej kandencji.
Podjąłem trud wypisania samego początku jej wystąpienia.
a co też pani Aleksandra wtedy mówiła?
"Rząd zazwyczaj mówiąc o swoich dokonaniach mówi o kolejnych planach i projektach i trzeba przyznać rzeczywiście generalnie w deklaracjach planach i obietnicach ten rząd jest dobry. Idzie mu to dobrze. Trzygodzinne ekspoze pana premiera pełne było deklaracji, obietnic, począwszy od powtarzanego już wieleokrotnie, żeby wszystkim żyło się lepiej i że będą znaczące powdyżki wynagrodzeń, że będą zwiększane wydatki z budżetu Państwa, zmniejszane podatki, a skończywszy na czystych dworcach, punktualnych pociągach, powszechnym dostępie do komputera i laptopie dla każdego dziecka. A co z tego wyszło?"
- No właśnie, co z tego wyszło?
Odpowiedź w dwóch częściach na youtube:
www.youtube.com/watch#!v=QCMyo7ONlm8&feature=related
Wypowiedż A. Natalli-Świat trwa niedłużej niż 20 minut,
pani poseł czasami się zacina czy ma drobne pomyłki, ale wynika to zapewne z presji czasu poświęconego na to wystąpienie. Musiała w ciągu kilkunastu minut opowiedzieć o demagogii Platformy, o jej zakłamaniu i bezideowości, a proszę pamiętać, że chyba całej doby by nie starczyło, żeby wyczerpać temat.
Moim zdaniem to wystąpienie, podobnie jak niemal wszystkie wystąpienia zmarłej posłanki, jest powiedziane z polotem, ironicznie, ale nie niemerytorycznie - przeciwnie: rzeczowo, fachowo i na temat.
Dzisiaj takiego punktu widzenia, zwłaszcza w debacie publicznej bardzo mi brakuje.
Mam jednak nadzieję, że w niedługim czasie, ktoś w PiSie przeyjmie podobną do p. Natalli-Świat postawę i zacznie w podobny sposób obnażać kłamstwa Platformy.
Myślę, że w ten sposób oddałem p. Natalli-Świat najlepiej hołd i wdzięczność jak tylko potrafiłem. I myślę, że pani poseł byłaby mi za to wdzięczna, że zamiast pisać ogólnikami, że była dobrą i wspaniałą osobą, ja przyczyniłem się tym małym gestem do pamięci nad tym nad czym ona tak ciężko pracowała.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)