Jak wszyscy wiemy 20 lipca Antoni Macierewicz został przewodniczącym zespołu parlementarzystów PiS ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy rządowego samolotu w Smoleńsku.
Myślę, że zadawane pytania o sens takiej komisji są zasadne i potrzebne i myślę również , że po dzisiejszym spotkaniu, którego pierwszą cześć obejrzałem w TVP Info nie mam co do sensu powołania takiego zespołu żadnych wątpliwości.Inicjatywa polityków PiS jest potrzeba.
Jej zadaniem nie jest przecież wyręczanie prokuratury w sprawie samych czynności wyjaśniających.
Jej zadaniem jest debata publiczna nad toczącym się postępowaniem wyjaśniającym.
Sądzę, że każdy uczciwie i obiektywnie patrzący na to obserwator nie powinien mieć co do tego żadnych wątpliwości.
Sławomir Nowak powiedział: "komisja Macierewicza to maczuga do walki politycznej"
Zapewne jego opinię w tej sprawie podziela większość polityków Platformy, Lewicy, być może także większość Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Napisałem: większość tych polityków, bowiem jestem niemal pewny, że nie wszyscy.
Sa zapewne tacy, którzy chętnie by wspomogli ten zepsół w jego działaniach, ale nie mogą, bo wyłamaliby się wtedy spod politycznej dyscypliny swoich klubów.
Oskarżanie tej komisji o to, że jest "maczugą do walki politycznej" jest zwykłym lekceważnieniem samego sedna.
Przecież tym sednem jest debata na temat katastrofy i śledztwa, które powszechnie (może nie dla rządu) wśród obywateli nie pozostawia złudzeń - śledztwo jest prowadzone w wielu wymiarach nieprawidłowo.
Potwierdzeniem tego są słowa bezpośrednio zainteresowanych, czyli rodzin ofiar. Ich głos, jakże ważny i wiarygodny głoś brzmi niemal jednogłośnie. Śledztwo prowadzone jest nagannie a prokuratura polska (nie mówiąc już o tej rosyjskiej) traktuje prośby rodzin ofiar jak swoich wrogów, w gruncie rzeczy są oni przecież po jednej stronie. Wszyscy chcą szczegółowej i kompleksowej analizy tego co się wydarzyło 10 kwietnia. Oczywiście to tylko założenie, bo nie jestem taki pewny czy rosyjska prokuratora pragnie tego samego co rodziny ofiar. Owszem, MAK pracuje nad wyjaśnieniem tej tragedii, ale jego dotychczasowa działalność jest dość ważną przesłanką, aby sądzić, że nie w rosyjskim interesie będzie przyznanie się do winy, jeśli to np. smoleńscy kontrolerzy lotu w znacznym stopniu są odpowiedzialni za rozbicie się polskiej maszyny. Nie mówiąc już o tym, gdyby miało się okazać, że to był zamach inspirowany kimś z Rosji.
Dziwię się, bardzo się dziwię, że reszta parlamentarzystów nie chce poprzeć tego przedsięwzięcia.
Gdyby politycy Platformy, Lewicy czy PSL włączyli się do zespołu, mogliby wpływać na jego pracę.
A tak tylko krytykują, że ta pisowska inicjatywa jest orężem walki politycznej.
Pragnę przypomnieć wszystkim posłom, że ich praca to nie etat, ale służba. Służba społeczeństwu, pomoc w trudnych problemach.
I to tym miejscu chcę podkreślić, że krytykujący komisję nie czują i nie rozumieją bólu i bezradności jaki dotknął i cały czas dotyka rodziny ofiar. Rolą posła jest tym ludziom pomóc.
Jak widać polska prokuratura pracuje nad śledztwem, ale jest uzależniona od dobrej woli strony rosyjskiej, która to wola wcale taka dobra nie jest. Jeśli ktoś twierdzi inaczej to najwyraźniej dał się omamić propagandzie i dezinformacji. Ten kto twierdzi inaczej dał się zmanipulować, bo żyje w przeświadczeniu, że wszystko jest w porządku, a jakiekolwiek próby zadawania pytań czy analizy dotychczasowych działań obu prokuratur są właściwie i nienaganne.
Ktoś złośliwy zaraz doda, że przecież pewien poseł z Platformy bardzo chce uczestniczyć w pracach zespołu, ale przewodniczący mu odmawia, zatem jest to dowód na to, że politycy PiSu tylko tak oficjalnie zaprosili innych do wspólpracy, ale tak na prawdę chcą bezczelnie wykorzystywać zespół do zniszczenia swoich oponentów politycznych, zwłaszcza Tuska i jego gabinet.
Myślę, że nie ma się co dziwić, że nie chcą Palikota. W komisji powinni zasiadać ludzie, którzy nie otrzymują upomnień o komisji etyki. To proste i na tym właściwie powinno się zakończyć wszelkie komentarze dotyczące obecności Palikota w pracach komisji. Jeżeli ktoś sądzi inaczej, lekceważy zasady dobrego wychowania i przyzwoitości. Palikot swoimi zachowaniami wielokrotnie udowodnił, że nie ma dobrej woli, a jego intencje są skrajnie przeciwne. Pod pozorem zadawania ważnych pytań, np. o pijaństwo prezydenta, który powoduje śmierc 95 osób zaproponował on najgorszy model zachowań i zupełnie nieprofesjonalne i niekulturalne podchodzi do problemu. To chyba oczywiste. I nie chcę się już powtarzać, ale powtórzę: ktoś kogo zachowanie jest powszechnie piętnowane, potwierdzone naganą komisji ds. etyki nie powinien zasiadać w zespole Macierewicza. To właśnie jego zachowanie a nie zachowanie posłów PiSu jest tendencyjne i ukierunkowane tylko i wyłącznie na zbadanie tezy o winie prezydenta.
Cała złożoność przyczyn katastrofy nie pozwala na sprowadzenie debaty na ten temat do tak wąskiego punktu widzenia, który w dodatku okroszony jest takim ładunkiem negatywnych emocji, haniebnych słów i bólu jaki swoimi słowami zadał wielu rodzinom zmarłych tragicznie ofiar. To Palikota absolutnie dyskwalifikuje w sensie moralnym o ubieganie się do bycia członkiem inicjatywy mającej na celu pomoc w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy.
Rolą każdego posła jest wspieranie wszelkich działań, które w sposób kulturalny, merytoryczny i odpowiedzialny chcą pomóc w wyjaśnianiu tej katastrofy - największej tragedii narodowej od 1945 roku.
Oczywiście nie wszyscy politycy powinni zasiąść w komsji, bo to niewykonalne, ale uważam, że wszystkie kluby powinny wykazać zainteresowanie tą sprawą i wydelegować osoby kompetentne do prac w tym zespole.
W innym przypadku, ograniczając się tylko i wyłącznie do krytyki tej inicjatywy pokazują jak bardzo lekceważą te wszystkie głosy mówiące o tym, że jednak działania polskiej i rosyjskiej prokuratury delikatnie mówiąc pozostawiają wiele do życzenia. A taką opinię w tej sprawie ma większość rodzin ofiar. Zaryzykowałbym, że także większość polskiego społeczeństwa. Swoją drogą trochę dziwne, że nie ma na ten temat żadnego sondażu. Ciekawe jakie byłyby odpowiedzi ankietowanych na pytanie: czy uważasz, że śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej prowadzone jest prawidłowo? lub Czy uważasz, że w tej sprawie powinno być prowadzone międzynarodowe, wspólne śledztwo, które reprezentowałaby strona rosyjska, polska oraz obserwatorzy z UE lub NATO?
Celem prac komisji nie jest udowodnienie tylko i wyłącznie politycznej odpowiedzialność za katastrofę Donalda Tuska, Radosława Sikorskiego czy Bogdana Klicha. Celem jest podjęcie publicznej debaty na temat ewidentnych zaniedbań po stronie polskiej i rosyjskiej prokuratury. Czy to tak trudno zrozumieć? Zapewne nie, ale to przeciwnicy tej komisji robią z niej polityczną przepychankę... i jednostronną, tendencyjną inicjatywę. W bardzo łatwy sposób mogliby to zmienić w ponadpartyjne przedsięwzięcie, ale wtedy musieliby przyznać, że działania prokuratury mają pewne niedociągnięcia a decyzja rządu w sprawie zastosowania konwecji chicagowskiej nie była trafna. Bo przecież nie była. To też jest oczywiste.
Natomiast jak już wiadomo, nie jest wcale takie oczywiste, że prawdą jest to co minister Kopacz mówiła o obecności polskich śledczych i polskich patomorfologów podczas sekcji zwłok ofiar. Gdybyśmy mieli ufać tylko i wyłącznie minister Kopacz żyli byśmy w przekonaniu, że polscy specjaliści uczestniczyli w sekcji zwłok. A jednak wszystko wskazuje na to, że tak nie było, że to nieprawda. A tę którą wesję wydarzeń wolimy my, zwykli obserwatorzy i zaintersowani tą katastrofą to już kwestia dobrej woli. Czy wolimy rzetelność czy pozory.
Zresztą Ewa Kopacz skompromitowała się już wtedy kiedy z trybuny sejmowej zapewniała o tym, że ziemia gdzie rozbił się Tupolew została przekopana do głębokości 1 metra i z całą starannością przebadana. W rezultacie okazało się, że tak nie było a szczątki ludzkie i rzeczy osobiste ofiar walały się tam jeszcze przez długi czas. Dodatkowo Bronisław Komorowski nie uznał, że stało się coś wielkiego. Nie widział w tym skandalu. Kilka tygodni później nazwał niefortunnie miejsce tragedii pobojowiskiem... w pewnym sensie użył on adekwatnego okręleśnia do faktycznego stanu rzeczy.
Może ludzie, którzy tego nie rozumieją musieli by sami stracić w tej katastrofie kogoś bliskiego i szczątki ich rodzin powinny się znaleźć w błocie.
Być może krytykowanie działań zespołu Macierewicza i głosu zrozpaczonych rodzin ofiar wynika po prostu z braku empatii.
Tak, zdecydowanie musi to być brak empatii, ale do tego też i zła wola. Bowiem politycy Platformy w prosty sposób mogliby nadać ponadpartyjny charakter zespołu włączając się do prac. Stając okoniem bronią swoich interesów, bronią interesów swojego rządu, którego odpowiedzialności politycznej w tej katastrofie zdają się kompletnie nie dostrzegać, tak jakby nic się w gruncie rzeczy nie stało. A stało się, rządowy samolot z prezydentem Rzeczpospolitej na pokładzie roztrzaskał się w niewyjaśnionych okolicznościach, wokół których panuje dzisiaj ogromna dezinformacja.
Zespół pod przewodnictwem Macierewicza jest tylko jedną z kilku inicjatyw mających zamiar walczyć z tą dezinformacją i chociażby z tego powodu należy dać jej szanse.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)