Przed chwilą obejrzałem krótki filmik ze smoleńskiego lotniska gdzie znajdują się szczątki polskiego samolotu rządowego, który rozbił się 10 kwietnia.
Skala zniszczeń jest ogromna. To przeraża. Ale o wiele bardziej przeraża, że wrak nie jest w żaden sposób zabezpieczony.
Tak jak już ktoś gdzieś niedawno napisał. Wrak jest symbolem. Nie będę nawet pisał czego jest symbolem bo to dość oczywiste.
Oczywiście z komorowskiego czy tuskowego punktu widzenia "wszystko jest w porządku" a Państwo Polskie "zdało egzamin".
Można powiedzieć, że już dawno Polska ten egzamin przerżnęła, ale okej.
Wszystko jest w porządku.
Niestety nie znam się na procedurach zabezpieczania szczątków samolotów, które uległy katastrofie, ale wydaje się wielce prawdopodobnym, że tak ich się nie zabezpiecza. I nawet jeśli Rosjanie nie mają w tej kwestii żadnych wytycznych to powinny zadziałać mechanizmy przyzwoitości, nie mówiąc już o tym, że skoro polska strona ma tak wspaniałe relacje z tymi z Rosji to powinni na nich wpłynąć i nakłonić do stosownego zadaszenia tupolewa.
Aż żal, że taki laik jak ja porusza taki temat na swoim blogu. To jest autentyczny skandal na skalę do jakiej trudno szukać porównania w cywilizowanym i demokratycznym świecie.
Zastanawiam się gdzie w tym momencie są te wszystkie głupkowate lemingi, które na co codzień tak skwapliwie wypowiadają się na tematy polityczne. Ciekawi mnie co oni na to. Co na to Ci wszyscy ogłupali platformianą propagandą?
Jakże "popularne" i drwiące pytanie pt. "gdzie jest krzyż" nie zostaje zamienione np. na "gdzie jest kokpit", w którym według zeznań świadków widziano przypiętych do foteli pilotów oraz tzw. osobę spoza załogi?
Ja więc pytam: GDZIE JEST KOKPIT?
Swego czasu w telewizji oglądałem serię dokumentalnych filmów o katastrofach lotniczych. Przy różnorodności przyczyn wszystkich opisywanych przypadków istniała jedna wspólna kwestia. Otóż niezwykle ważne było skrupulatne zabezpieczenie szczątków bowiem o wypadku niejednokrotnie decydowały detale.
W jednej takiej katastrofie jej przyczyną była źle wkręcona śruba przytwierdzająca przednią szybkę kokpitu.
Pod wpływem nacisku śruba się poluzowała co doprowadziło do rozszczelnienia kabiny pilotów. Szyba została porwana przez pęd powietrza, a pilota wyssało na zwenątrz.
To tylko skromna dygresja. Ale jakże znamienna.
I nawet jeśli Rosjanie już dokładnie zbadali szczątki to jednak proszę pamiętać o tym, że strona polska prędzej czy później ten wrak otrzyma (przynajmniej powinna) i przystąpi do własnej analizy. Czy po dotychczasowym półrocznym leżeniu pod gołym niebem wrak tupolewa będzie się nadal nadawał do badań?
Zakładając, że samolot poleży tam jeszcze z rok czy nie zamieni się w bezużyteczną i bezwartościową kupę żelastwa?
To pytanie retoryczne oczywiście.
Powiem więcej: ze śledztwem nad tzw. katastrofą smoleńską jest coś BARDZO nie tak.
Nie mogę wyjść tylko z podziwu, że przechodzi się nad tym do porządku dziennego.
Gdzie ta dziennikarska dociekliwość tych najbardziej dociekliwych?
Gdzie zwykła przyzwoitość?


Komentarze
Pokaż komentarze (18)