W związku z katastrofą smoleńską pojawia się coraz więcej niejasności. Wątpliwości rosną w zastraszającym tempie. Polska prokuratura doszła jednak do wniosku, że popełniono błąd nie nadając śledztwu od samego początku charakteru międzynarodowego w szerokim tego słowa znaczeniu.
Zastanawiam się co na to te wszystkie głosy, które tak głośno krzyczały, że wszystko jest okej. Że należy mieć zaufanie do Tuska i jego decyzji skoro on darzy pełnym zaufaniem stronę rosyjską, do której "normalni" ludzie również powinni mieć zaufanie.
Owszem, szczegółów postępowania nie znamy, bo to wiedza tylko dla wtajemniczonych, znamy jednak niektóre efekty działań strony rosyjskiej, np. sposób zabezpieczenia głównego materiału dowodowego jakim jest wrak samolotu. Stanowi on zapewne odpowiedź na większość pytań o przyczyny, które mogły spowodować tę okropną tragedię. Każdy bowiem wie, że na miejscu wypadku czy na miejscu zbrodni kryją się podstawowe dowody.
Jak więc odnosić się do faktu, że szczątki samolotu rdzewieją pod gołym niebem narażone na nieprzyjazne czynniki atmosferyczne, nie mówiąc już o tym, że tuż po katastrofie samolot został pocięty na kawałki.
Nie mogę także wyjść z podziwu, że pochowano 96 ciał ludzi, którzy 10 kwietnia zginęli a nikt z polskich biegłych nie obejrzał dokładnie ciał oraz nie potwierdził przyczyn ich zgonu. Na pierwszy rzut oka wydaje się rzeczą oczywistą, że przyczyną zgonu tych ludzi była katastrofa lotnicza i szereg obrażeń związanych z upadkiem samolotu, jednak skoro żyjemy w świecie postrzeganym za pomocą racjonalnych dowodów warto by jednak było dokładnie potwierdzić co i w jaki sposób zabiło każdą z ofiar. Niby rosyjskie protokoły z sekcji zwłok o tym mówią, ale do tej pory nikt nic na ten temat nie wie. Rzeczą oczywistą jest też to, że przed pochowaniem tych wszystkich ludzi strona polska powinna to wszystko dokładnie sprawdzić i potwierdzić.
Rodziny ofiar nie są w stanie z reką na sercu powiedzieć czy pochowali na pewno swoich bliskich oraz czy ich ciała zostały złożone do grobów w sposób należyty. Rodziny ofiar nie mają także pewności czy fragmenty ciał ich bliskich nie leżą nadal w smoleńskiej ziemi. Czy to wszystko jest normalne?
Czy demaskowaniem tych wszystkich niejasności będzie się zajmować już tylko i wyłacznie telewizyjna "Misja specjalna" czy może wreszcie rząd polski wykaże się kompetencją i wymusi na stronie rosyjskiej konkretne działania i odpowiedzi na te kluczowe pytania? Mam ogólne wrażenie, że niemal wszystko co się dzieje wokół katastrofy smoleńskiej to fasada, mająca za zadanie ukryć prawdziwe oblicze tej tragedii. A jakie jest to prawdziwe oblicze? Można się tylko domyślać niestety. Na chwilę obecną spowija je gęsta smoleńska mgła, która pewnego dnia zapewne się rozmyje, ale czy będziemy wówczas gotowi, żeby zobaczyć to co odsłoni?


Komentarze
Pokaż komentarze (16)