Właśnie przeczytałem wywiad z Jarosławem Kaczyńskim, który ukazał się w Gazecie Polskiej pt. "Odszedł wojownik". Przy okazji polecam.
Można oczywiście już na samym początku powiedzieć, że jestem fanatykiem, ubóstwiającym byłego premiera, któremu już i tak nic nie pomoże, bo nieważne co Kaczyński powie, uwierzę i będę czcił pod niebiosa.
W pewnym sensie od takich komentarzy nie ma już ucieczki. Ich kreatorem są wyspecjalizowane media, które choć same fanatyzmu nie cierpią... to jednak na niego owszem... cierpią.
Oskarżanie każdego kto śmie zgodzić się z Kaczyńskim jest oszołomstwem, pustą wiarą, drogą do nikąd, na końcu której znajdować się zapewne będzie rozczarowanie.
Trudno... nie zamierzam z tym walczyć. Jeżeli ktoś z samego tylko założenia / w wyniku propagandy / niewiedzy / złośliwości / cynizmu ma mi zarzucić oszołomstwo to nie mam na to wpływu.
Jednak nie o tym chciałem napisać. Powracam do wywiadu z Kaczyńskim. Jest to kolejny przykład rzetelnej analizy z zakresu, który obejmuje wywiad. Trafne spostrzeżenia, krótki acz treściwy komentarz. Możnaby rzecz: niemal jak zawsze.
Na co dzień, przeglądając internetowe wydania gazet (bo to mam najczęściej w zwyczaju) natrafiam na serie tytułów, cytatów, krótkich wypowiedzi Kaczyńskiego, które niejednokrotnie skonstruowane są tak, aby w możliwe najkrótszej formie nakierować odbiorcę na konkretną interpretację.
Czasami, choć jestem zwolennikiem Kaczyńskiego, mam problem jak dany tekst, cytat czy słowo odczytywać. Zastanawiam się jak on mógł tak powiedzieć, w związku z czym to powiedział? Pragnę poznać szerszy kontekst, jednak takowego w danym artykule odnaleźć nie mogę. I nawet kiedy artykuł ma więcej niż 15 wersów, ale nie więcej niż 30 mam podobny problem.
O wiele lepiej rozumiem Kaczyńskiego, to co mówi, kiedy mogę zaznajomić się z jego dłuższymi wypowiedziami, komentarzami, analizami. Tam bowiem ma on zawsze szanse wytłumaczyć dokładniej dlaczego myśli, mówi tak a nie inaczej. Czytałem dziesiątki jego szerszych wypowiedzi i za każdym razem byłem pod sporym wrażeniem w jaki sposób to robi, jakich używa sformułowań, jak je argumentuje.
Dopiero wtedy odnajduję sens, rozumiem go dobrze, bo słucham, czytam szczegółowo i całościowo.
Czasami odnoszę wrażenie, że jego "nakręconych" przeciwników łatwo zrozumieć. Kiedy taki jeden lub drugi przeczyta w lapidarnym tekście co Kaczyński powiedział, a powiedział np. że Tusk jest moralnie odpowiedzialny za Smoleńsk, trudno nie uznać tego za (delikatnie mówiąc) zbyt radykalne. Nie mówiąc już o tym jakby to zinterpretował statystyczny leming. Niestety masowy czytelnik poprzestaje na tytule a już za szczyt swoich osiągnięć intelektualnych uznaje fakt przeczytania 20-wersowego artykuliku gdzieś na wirtualnej, interii czy onecie.
Praktycznie zawsze kiedy zaznajomiłem się z szerszym kontekstem, przeczytałem dlaczego Kaczyński tak uważa, jak to argumentował, przyznałem mu rację.
Chciałbym dodać, że czytam i słucham również komentarzy polityków partii rządzącej. Jednak próżno szukać dłuższych, obszerniejszych wypowiedzi, w których liderzy PO, tj. premier czy prezydent formłują jakieś odkrywcze i wartościowe hipotezy, analizy czy wizje. Takich tekstów po prostu nie ma. Proszę sprawdzić.
Dla mnie Jarosław Kaczyński jest w chwili obecnej najciekawszym, najbardziej inteligentnym politykiem ostatniego dwudziestolecia. Powiem więcej. W jego słowa powinni się również wsłuchiwać ludzie o poglądach lewicowych, bowiem kiedy Kaczyński wypowiada się na tematy polityczne, w większości przypadków nie dotyczą one kwestii prawica-lewica. Dotyczą wartości, a przecież ich pielęgnowaniem i propagowaniem powinni być zainteresowani wszyscy.
Przeciwnicy powiedzą, że przecież to są wartości Kaczyńskiego. Taki dyskurs narzuca propaganda, podczas gdy Kaczyński mówi o wartościach uniwersalnych, o których rozmawianie w dojrzałych demokracjach nie jest wyśmiewane czy zobrzydzane społeczeństwu.
Tak jest właśnie w kwestii Smoleńska. Kaczyński wypowiada się w tej kwestii niezwykle odpowiedzialnie, zależy mu na uczciwości w dochodzeniu do prawdy. Obalenie Tuska czy Komorowskiego jako priorytet Kaczyńskiego w jego działalności politycznej to tylko rozreklamowany mit, który rzekomo stanowić ma esensję wszystkiego co prezes PiSu robi. Postulat moralnej i politycznej odopowiedzialności obecnego prezydenta i premiera, a także niektórych ministrów PO za Smoleńsk w opinii Kaczyńskiego stanowi tylko sygnał do tego, żeby nadszedł wreszcie czas, aby politycy byli realnie pociągani do odpowiedzialności.
Niestety w czasach upraszczania prostego, w czasach totalnej dezinformacji, odwracania znaczeń, relatiwizacji zasad moralnych bardzo trudno zobaczyć, że Kaczyński walczy o prawdę, o wartości, walczy o zasady fair play, walczy tu i teraz, ale w przeciwieśntwie do tuskowego tuiteraz walczy też o przyszłość.
W związku z powyższym nie ma dla mnie w sumie większego znaczenia czy Kaczyński jest politykiem prawicowym, lewicowym, centrowym, centrowo-prawicowym czy jakim tylko chcecie. Na chwilę obecną, w czasach pomieszania z poplątaniem liczy się tylko jedno: walka o prawdę.
Na tle Kaczyńskiego, tacy liderzy polityczni jak Tusk, Komorowski, Napieralski, Pawlak wydają się miałcy, małostkowi, niekiedy nieobyci, niekompetentni. To co ich łączy to fakt, że przyczyniają się do tworzenia rzeczywistości opartej o bylejakość. I jeżeli uznać ich za systemowych, to PiS rzeczywiście na czele z Kaczyńskim jest antysystemowy i dlatego ma pod górkę. Jednak gdyby tylko problem bylejakości był tu problemem to jeszcze pół biedy, ale zaczynamy mieć tu do czynienia z działaniami szkodzącymi polskiej racji stanu. A to już rzecz o wiele poważniejsza, gdyż dotyczy Rzeczy Pospolitej. Niestety zaczynam sobie uświadamiać, że właśnie rząd tak Polskę postrzega, jak rzecz pospolitą.
Napięcia społeczne rosną. Jedni mówią, że zakończą się kiedy PiS zniknie, inni, że finałem będzie rozwiązanie siłowe. Naprawdę trudno teraz rozstrzygać. Jednak ja będę się upierać, że podobnie jak dzisiaj, w modzie jest głosowanie na PO jako partię światłą, tak za lat kilka w modzie będą wartości patriotyczne. I niezależnie od tego jak bardzo Tusk i jego ekipa zredukują poczucie słownikowego znaczenia patriotyzmu... niebawem ludzie znowu spostrzegą, że bycie patriotą (nie prawdziwym patriotą czy niewiadomo jakim patriotą) - po prostu zwykłym normalnym patriotą nie jest obciachowe... wręcz przeciwnie.
I kiedy tak się stanie, partia Kaczyńskiego będzie miała szansę aby rzecz pospolitą uczynić znowu Rzeczą Pospolitą.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)