trebor trebor
68
BLOG

produkcja taśmowa

trebor trebor Polityka Obserwuj notkę 0

Kiedyś, w dawnych czasach (nie mówię – dobrych), kiedy polski naród poznawał dobrodziejstwa globalnej sieci, to hitami, które rozbrzmiewały na komputerach wszystkich Polaków (którzy ów sprzęt posiadali) były nagrania z meczu Widzewa z Broendby, kiedy to Zimoch krzyczał „Panie Turek, kończ Pan ten mecz!!!” czy nagranie jak Tomasz Lis opierdziela grafika przy pomocy męskiego języka.
No i oczywiście kultowe „trzy słowa do ojca prowadzącego”.
W tamtych nagraniach coś się działo, były dramaty, akcja, mocne, wyraziste słowa.

A teraz?

Przebojami są nagrania stękającej Beger, co to by chciała, a nie wie jak, z mamroczącym Lipińskim, który sam sobie dziwi co on tu robi. Albo nagrania rozżalonego Gudzowatego z grającym cwaniaka Michnikiem.
Michnik kiedyś zresztą już grał taką rolę nie pierwszy raz. Widać taka teraz rola autorytetów, które zaczynają hamletyzować – „nagrywać czy dać się nagrać”?

Tylko nie wiem, czy postacie takie jak Mojzesowicz, Rywin czy Beger to są postacie na miarę wielkiego dramatu. Myślę, że raczej kiepskiej farsy.
Można zresztą przewidywać, że w najbliższym czasie pojawią się kolejne nagrania, które będą grozić obaleniem demokracji bądź będą dowodem na istnienie układu szarej sieci czy niezdrowych stosunków panującym w środowisku.

Ale nie sądzę, by ludzi ciekawiło nagranie rozmów Jakubowskiej ze Szteligą, Miodowicza z Rokitą czy Koniecznego z Milczanowskim.
Nie wiem też, czy z pasją naród tkwiłby przy odbiornikach słuchając jak negocjują układ rządowy Lepper z Kaczyńskim czy też jak Lepper knuje z Tuskiem.
Wiem natomiast, że chętnie posłuchałbym i to najpierw na żywo a potem posłuchiwałbym sobie bez końca, jak Zimoch komentuje finałowy mecz o mistrzostwo świata w piłce nożnej, kiedy Polska wygrywa z Anglią.
No może jeszcze – jak Pospieszalski spotyka się z Morozowskim. A w wielkim tle stoi Sekielski.

Wszystkie te taśmy bowiem – już nagrane i objawione albo jeszcze skryte w szafeczkach i szafach – świadczą o tym, co i tak wszyscy wiedzą. Że polityka to brudny sport. Że wielki biznes to brudny sport. Że dziennikarstwo to tez brudny sport.
A przebywanie w trójkącie: polityka – biznes – dziennikarstwo to już prawdziwe bagno. I tylko nieliczni (jeśli w ogóle) wychodzą z tego nieubabrani.
Nie chodzi o to, że ludzie chcą słuchać tylko zwycięskich transmisji. Bardziej chyba chodzi o to, żeby nie słuchać już o klęskach.

Dlatego w Dziesiątej RP nie będzie żadnych nagrań. Zostanie wprowadzony specjalny system monitorowania, który wykryje każdy sprzęt nagrywający i zneutralizuje go. Jednym strzałem. Bez szkody dla ludzi, za to bezpowrotnie niszcząc nośniki.

A co z przemysłem fonograficznym – może spytać ktoś przytomnie? Co z płytami popularnych wokalistów i mniej popularnych kapel tworzących w piwnicach i garażach?
Cóż. Pan Prezydent będzie za każdym razem wydawał zezwolenie na takie czy inne nagranie. Jednoosobowo.

trebor
O mnie trebor

normalny (chyba, psychiatrycznie nie leczony), ciężko dowcipny (nikt nie lubi moich dowcipów) i staram się być kulturalny (wiersze czasem piszę)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka