Gdy dowiedziałem się z radia, że Franz zajmie się lepieniem polskiej reprezentacji, zrobiło mi się lepiej pod sercem. Przypomniały mi się wszystkie wspaniałe mecze Widzewa z lat 90-tych. Słynna bramka Marka Citki na Wembley i cała ta aura sukcesów, jakie z Widzewem przerabiał Franek. Byłem wtedy kibicem. Chciało się chodzić na mecze i włączyć telewizor, gdy nasi grali w Lidze Mistrzów. Jadąc autem przypominałem sobie te wszystkie fajne lata, aż do momentu, gdy redaktor wydania informacji powiedział, że Franek będzie zarabiać 140 tys. zł miesięcznie. I szlag mnie trafił, bo to kawał kasy. Nie wiem, czy trenerzy powinni kosić taki szmal. Może zamiast na dzień dobry dawać im tyle forsy, powinni być rozliczani w jakimś systemie premiowym? Np. za wyniki z kadrą.
38
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)