Do złożenia deklaracji ideowej - ważnego dokumentu i zwrotnego punktu na drodze mojego duchowego rozwoju - skłoniła mnie firma z całościowym kapitałem zagranicznym - British Telecom. Dzisiaj jest radosny dzień mojej przeprowadzki. Czeka mnie tajemniczy ogród, wiktoriański dom, prawdziwy kominek i korzystne położenie mojego nowego domowego ogniska, przy tak zwanym z francuska: cul de sac.
Jak to przy przeprowadzkach bywa, przeprowadzamy się ze wszystkimi składowymi naszej tożsamości: telefonami, e-mailami, etc...
Połaczenie telefoniczne wspomniana już firma przeinstalowuje w ciągu paru godzin. Szerokopasmowego połaczenia internetowego nie. Z umowy wynika, że może im to zająć nawet dziewięć dni, a dopiero potem mogę iść do sądu i uzyskać godziwe odszkodowanie. Ha! Trudno, pozostaje mi trzymać kciuki w nadziei, że jednak nie zdążą! Jakkolwiek nie kuszące byłyby perspektywy uzyskania dużej kwoty pieniędzy od firmy z całościowym kapitałem niepolskim, umowa oznacza coś jeszce. Ano tyle, że przez kilka kolejnych dni nie będę mógł bawić na Państwa salonach... Wiem, wiem, że to duża strata, pozostajecie w nieutulonym żalu, a jeden redaktor może sobie nawet i krzywdę wyrządzić, co ostatnio wśród sierot po PRLu modne. Trudno: pacta servanda sunt i skoro się człowiek pod czymś podpisał, to musi - a wraz z nim i reszta ludzkości - cierpieć. Niniejszym zmuszony jestem zamilknąć, co odnosi się do obydwu emanacji mojego Ja: Rolexa i Trommelmanna.
Dziewięć dni to wystarczająco długo, aby przemysleć sobie swoją ideologiczną postawę, przejrzeć katalog wyznawanych wartości i zawrócić ze złej drogi, póki jeszcze czas...
Po dziewięciu dniach będę już innym człowiekiem. Po pierwsze primo, jak mawia pewna urocza dama, nic nie napiszę dopóki nie przeczytam codziennego internetowego wydania Gazety Wyborczej. Dość nieodpowiedzialnego opisywania świata zanim się nie zrozumie! Są Kasandry, co wieszczą zmierzch Największego Dziennika w Dziejach, ale mylą się i ja im to udowodnię. Polityka! Toż to zajęcie dla parweniuszy! Metapolityka: oto pole działania prawdziwego, nowoczesnego inteligenta! A gdzież metapolityka bez Gazety!
Bójcie się oszołomy, ciemnogrodzianie, ipeenowscy zakłamywacze historii! GWman powróci! I przed struchlałe oczy niegodnych rzuci GW-prawdę! Już wkrótce!
Na czas odcięcia od świata zatopię się w lekturze. Biorę na warsztat: "What's wrong with the world" G.K. Chestertona". Oczywiście jedynie w celu uważnego zbadania struktury świadomości indywiduum skażonego odchyleniem klerykalno-faszystowskim! Za kilka dni damy mu odpór.
Nie płaczcie. Wasz Trommelmann (wraz z tatą - Rolexem) dostarczy wam jeszcze nie raz powody do zadowolenia i dumy! Nie mogę obiecać wysokich literackich lotów, ani doścignięcia niebosiężnych poziomów stylistycznych redaktora, którego nazwiska nie wymawiam z powodu trwogi, a myślę o nim jedynie z bojaźnią i drżeniem. Tego - z powodów braku odpowiednich zdolności intelektualych i estetycznego wyczucia - obiecać mi nie wolno. Powrócę jak zwykle tandetny, ale tym razem po jasnej stronie mocy. A jesli coś obiecać się ważę to tyle tylko, że dołożę wszelkich starań, żebyście się Państwo nie raz jeszcze wesoło pośmiali.
Życzę wszystkim ciepłego, radosnego i pełnego wrażeń Długiego Łykendu!
Wasz szczerze oddany
P.S.
Wpis umieszam w dziale: podróże, co może mieć - choć nie musi - związku z przeprowadzką. Ja będzie - zobaczymy



Komentarze
Pokaż komentarze (7)