DER TROMMELMANN DER TROMMELMANN
40
BLOG

VIII. WENN DER SOMMER WIEDER EINZIEHT - HERMANN

DER TROMMELMANN DER TROMMELMANN Kultura Obserwuj notkę 1

- Otóż to, otóż to - przytaknął Führer - nie powinniśmy rezygnować z naszych ideałów, choćbyśmy wiedzieli, że nasze wnuki nie rozwiną naszej cywilizacji w żadnym rozsądnym kierunku.

A panom - skłonił lekko głowę w kierunku Klossa i Stirlitza - chciałbym zwrócić uwagę, że niezależnie od przepastnych różnic, które nas dzielą, różnic narodowych i ideologicznych, jesteśmy, mimo wszystko, nieskończenie bardziej sobie bliscy, niż człowiek przyszłości któremukolwiek z nas. Oznacza to, panowie, nie mniej ni więcej, że naszą Wielką Wojnę przegramy wszyscy.

Przyszła Europa nie będzie Europą ducha męstwa i piękna, w walce o którą strawiłem swoje życie. Nie będą ją też zaludniać homini novi marxsisti, o co walczy pan Stirlitz wykonując swoją trudną pracę zawodowego mordercy. Ani też nie zapanuje w niej Christianitas, o której, w infantylny i dziecinny, choć pełen determinacji sposób marzy pan Kloss. Patrząc na Polaka przyszłości, panie Kloss, chyba musi pan przyznać rację, że było by lepiej, gdyby mój podbój i eliminacja Pańskiego narodu zakończyły się jednak powodzeniem.

Pozostalibyście wtedy cudownym historycznym wspomnieniem, ozdobą dziejów narodów, najwspanialszym przykładem wierności do końca szlachetnej, choć złudnej wierze waszych przodków. Pamięć ludzka zaliczyłaby was w szeregi podobnych wam niezłomnych ludów wymarłych, w panteon, w którym wasze spiżowe posągi stałyby tuż obok Spartan, Kartagińczyków, Rzymian i Apaczów. A tak? Polak skazany na bycie Ptakoskim? Cóż za ironia historii!


- No tak - zafrasował się Kloss - Rzeczywiście. Chociaż - w jego niebieskich oczach zapaliły się iskierki nadziei - statystyka to jeszcze nie wszystko, poza tym, nie znamy specyfiki zjawiska sprowadzania ludzi z odległej przyszłości. Może ten system urządzeń ściąga nam tutaj osobniki określonego typu? Znając swój naród, jego upór i godność nie wierzę, aby w jakimkolwiek bądź dającym się wyobrazić czasie, przekształcił się, jako całość, w coś tak podłego, nędznego i przede wszystkim pozbawionego wyczucia dobrego smaku!


- Niepoprawny marzyciel - westchnął Hitler - ale cóż, nie będę pana przekonywał na siłę, a póki co, oszczędzę panom przykrości dalszego zapoznawania się z wnętrzem psychicznym Ptakoskiego - machnął różdżką i Ptakoskie przepadło jak sen, jak mara, sprzed ich oczu.


- Cóż - powtórzył raz jeszcze, zamyślony, wpatrując się w miejsce, w którym jeszcze przed chwilą Ptakoski jaśniał swym niewątpliwym egzotycznym blaskiem
- Pozostawmy na boku przyszłość i związane z nią troski. Dziś wieczorem zamierzam poświęcić się obowiązkom rodzinnym i gronu moich prywatnych przyjaciół. Przepraszam - Hitler skłonił się lekko - Dam panom znać na chwilę przed moim odlotem, może zmienicie zdanie. Póki co, wybaczcie panowie, muszę iść przygotować kanapki i herbatę do termosu. Czy może macie panowie do mnie jakieś dodatkowe pytania?


- Ja, ja mam - wyrwał się Klossowi.
- Tak, panie Kloss? - zachęcił go Hitler
- Skąd pan zna Marszałka Goeringa?
- A dlaczego to akurat pana interesuje? - zdziwił się Hitler
- Właściwie, to nie wiem - wyznał szczerze Kloss.
- Dziwne - Hitler spojrzał na Klossa uważnie. - Ale cóż, nie jest to żadna nadzwyczajna tajemnica. Herman to mój kolega z podstawówki W szkole - zniżył głos do szeptu - nazywaliśmy go Gruby Herman - Hitler zachichotał. Zawsze podkradał mi kanapki jarskie! Mówię wam panowie, nic a nic nie mogło go powstrzymać! Poza tym sklejał modele aeroplanów. O! Miał ich całą masę. Często, ukryci u Hermana w piwnicy marzyliśmy o tym, o czym marzą mali chłopcy - Hitler rozmarzył się na samo wspomnienie tych marzeń - o wielkich wojnach, które wygramy, o masowych rozstrzeliwaniach, obozach pracy... Takie tam, dziecinne marzenia.

No i urządzaliśmy prawdziwe bitwy powietrzne! Babcia Hermana zapraszała nas do stołu. To była stara niemiecka babcia, heglistka, rzecz jasna, bardzo dogmatyczna. Podawała nam biszkopty anonsując je: “Drogie dzieci - oto teza”. Potem nalewała herbatę z porcelanowego dzbaneczka w kwiatki, mówiąc “to antyteza”. A my z Hermanem, na wyścigi, wrzucaliśmy herbatniki do herbaty, krzycząc “Synteza! Synteza!” Babcia klaskała w dłonie i mówiła, że nikt lepiej od nas nie rozumie niemieckiej filozofii.

Tak, tak, to były czasy... Kiedyś, żeby już skończyć, zepsułem Hermanowi jego ulubiony dwupłatowiec. Strasznie płakał! Obiecałem mu wtedy, że jak zostanę największym nazistą to dam mu całą Luftwaffe. I tak się stało, panowie, tak się stało. Popatrzcie, ile to ważnych zdarzeń ma za swoją podstawę przyrzeczenia z dzieciństwa... A tak między nami - Hitler jeszcze bardziej zniżył głos - to gdybym wiedział, że odwdzięczy mi się za ten dziecinny model posyłając wszystkie niemal nasze samoloty na pewną stratę... chyba bym się zastanowił, czy warto dotrzymywać tego rodzaju umów.


- Ale przecież to niespecjalnie? - Brunner wolał się upewnić.
- A właśnie, że specjalnie! Sam mi o tym powiedział. Gruby Herman był od dziecka bardzo pamiętliwy. No, ale dość tych wspomnień. Panowie, muszę powiedzieć, że spotkanie z wami to była prawdziwa przyjemność. Führer jednego z największych narodów w tej części globu stuknął zielonymi lakierkami i wyprężył jak struna. Czapka znów przekrzywiła mu się na ucho, a z pod niej wymknął się lekki jak puch pukiel blond włosia. Powiewał teraz na delikatnym wietrzyku, przebijającym się z trudem przez olbrzymie przestrzenie komnaty.

Był to pukiel włosów niemowlęcia! Kloss zbaraniał i spojrzał na Stirlitza szukając ratunku. Ten jednak, podobnie jak Brunner i Bormann, nie zauważył tego. “Musi być młodszy ode mnie i to o jakieś trzy lata!” - to odkrycie tak zdumiało Klossa, że w zamyśleniu zaczął dłubać w uchu. Hitler dostrzegł chyba, że jedna z najsilniej strzeżonych tajemnic Trzeciej Rzeszy dostała się do wiadomości polskiego pięciolatka, bo nagłym ruchem poprawił spiczastą czapę i spojrzawszy Klossowi głęboko w oczy powiedział szeptem: “Pozory mylą, kapitanie, pozory mylą.”

Był pewien, że Kloss go nie zdradzi. Dziecięca solidarność jest bowiem jedną z najsilniejszych więzi, które zdarzają się na tym świecie! I miał rację! Kloss nie zamierzał go zdradzić. Wcale nie chciał, żeby ci wszyscy dorośli ludzie, ten Stirlitz ze swoimi morderczymi nastrojami o nihilistycznej inklinacji, ten nudny Bormann ze swoimi pieczątkami, maszynami do pisania i sprawozdaniami i ten Brunner, jeszcze nie wiadomo kto, poznali podobnie jak on prawdę o tej Przerażającej Tajemnicy. Postanowił zachować wszystko dla siebie. Zresztą, świadomość tego, że nie jest najmłodszy dawała mu dużo satysfakcji. Najmłodsi są zawsze wykorzystywani do różnych uciążliwych posług! Hitler dzięki dziecięcej intuicji wnet rozpoznał oblicze emocjonalnych stanów Klossa i uspokojony pożegnał się ze wszystkimi. Zniknął cicho pogrążając się w cieniu, gdzie zapewne znajdowało się jakieś tajemne przejście.

Rolex, komentuje w salonie24, na tym blogu publikuję powieść w odcinkach

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura