Donald Tusk, uciekinier do Brukseli, którego "sukcesów" Polacy nie będą w stanie zapomnieć przez następne pokolenia, przekonał się osobiście jakim jest "ukochanym" przywódcą i jak w realu działa tzw. "efekt Tuska", o którym funkcjonariusze medialni najgorszego sortu trują Polakom od rana do nocy, gdyż został cytuję "niemiłosiernie" wygwizdany podczas meczu siatkarskiego Polska - USA w Łodzi - czego nie jest w stanie przemilczeć nawet onet.pl A przecież wykluczona jest teza, że widzowie Atlas Areny byli wyłącznie wyborcami PiS ;-) Teraz pewnie żałuje, że zamiast wkuwać słówka z angielskiego, uznał, że trochę lansu nie zaszkodzi...
Wiedząc, że E.Kopacz, "żona stanu" - w przeciwieństwie do Tuska - nie jest mistrzynią propagandy, na miejscu polityków PO zacząłbym się poważnie martwić o przyszłe losy tej partii.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)