Sporo ostatnio dyskutuje się na temat sondaży. Wszystko to dlatego że od ponad kilku lat coś się się wnich zmieniło. Jak chyba łatwo można było przypuszczać - SLD odbije od dna.
Każdy chętnie widział to partię na klęczkach a tu coś drgnęło i pewnie to tylko zbieg okoliczności że wzrost poparcia pokrywa się ze wzrostem wpływów w mediach publicznych.
Tego obawiali się główni gracze czyli PO i PiS. To że Tusk nie brał udziału w wyborach prezydenckich świadczy że bycie lokatorem w Belwederze, jest ważne..., ale nie najważniejsze.
Głowna rozgrywka toczy się o parlament. Ciężko sobie wyobrazić koalicje POPiS, toteż liderzy tych partii, mając na uwadze przyszłośc i zdolność koalicyjną, wypuścili harty w postaci PJN i RPP.
Niestety plan narazie spalił na panewce.Tusk słabnie kosztem lewicy.
Ostatnio Pan Rafał Ziemkiewicz napisał że Jarosława Kaczyńskiego interesuje tylko cała pula. Wszystko albo nic. Pozwolę sobie z taką tezą się nie zgodzić. Takie stawianie sprawy świadczyłoby o zupełnym szaleństwie Pana Kaczyńskiego. Nigdy tak wyrazista prawica bez koalicjanta nie będzie w stanie rządzić i to Pan Kaczyński doskonale wie.
Tajemnicą poliszynela jest to że między Kaczyńskim a Schetyną doszło do rozmów. W stronę Marszałka co chwilę płyną miłe gesty i słowa. Prezes PiS stara się mówić że Schetyna jest OK tylko Tusk to problem.
Granie na osłabienie Tuska i zepchnięcie go na boczne tory to pragnienie dwóch przyszłych koalicjantów, Grzegorza Schetyny i Jarosława Kaczyńskiego. Tusk razem z tą całą zgrają rozpoznawanych przybłędów z lewej i prawej strony, nie tworzy monolitu. To nie jest zgrana drużyna piłkarska tylko ładnie opakowany towar.
Do wyborów nie tak długa droga i taki scenariusz powinien być poważnie brany pod uwagę.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)