Zmieniały sie czasy, zmieniali się sąsiedzi, zmieniały się pokolenia i cywilizacje, tylko jedno w Narodzie przetrwało- warcholstwo. Ta cecha była jest i będzie naszą domeną.
Ten nasz dziejowy balast ujawnia się ze szczególna mocą zawsze wtedy gdy każdemu się wydaje że jako kraj jesteśmy bezpieczni, ze nic nam nie zagraza.
W okresie międzywojennym o tym że jako Naród zupełnie wolny nie możemy istnieć, a zyc pod czyjąś kuratelą też nikomu się nie podoba, wiedział Piłsudski. Rządy sanacyjne wydawały się błogosławieństwem odradzającego się Państwa. Bo ono- silne jest priorytetem.
Dziś, w sposób zastraszający warcholstwo Polaków rozlewa się po całym kraju. Wszak ryba psuje się od głowy. Kto nie żyje w społeczeństwie ten nie wie, że podziały polityczne są przenoszone na niwę domową, do barów do sklepów do autobusów. Dochodzi do ostrych spięć i awantur (znam skrajne przypadki rozwodów). Chciałbym się mylić, ale jeśli dotąd dziękowaliśmy Stalinowi że "zrobił" Polskę jednolitą narodowościową i wyznaniową, to w tej chwili coraz bardziej zaznacza się podział na tę narodową i liberalną. Ktoś powie że był podział na tych co sterowali Republiką Ludową a Solidarnością, zgoda- tyle że wmawiano nam że w pokoleniu po 90 roku już takich podziałów nie ma.
Ja za zaistniały stan rzeczy obwiniam media, wydatnie przyczyniają się do wszystkiego politycy, z lewa z prawa i ze środka. Wyśmiewanie, kpiny, kłótnie, spory -warcholstwo na miarę XXI wieku.
Czekam, wyglądam.... może ktoś Berezę na miarę XXI wieku dla chętnych otworzy....


Komentarze
Pokaż komentarze (2)