Władza u nas czujna jest. Mając te chwilę wolnego wybrałem się z rodziną na mecz reprezentacji Polski z Argentyną.
Nie od dziś wiadomo że kibice są w otwartym konflikcie z Rządem i Premierem Tuskiem, zatem istniały uzasadnione przesłanki, że na pierwszym meczu reprezentacji po wybuchu wojny kibice zechcą obwieścić światu co myślą o Donaldzie Tusku.
Przy wejściu na stadion ogromny ścisk i zamieszanie. Po przekroczeniu bram okazało się że prywatną firmę ochroniarską nadzoruje i koordynuje przedstawiciel MSWiA. To pierwszy w moim życiu przypadek kiedy widzę przedstawiciela Ministerstwa na bramach stadionu. Widać ciśnienie u rządzących jest wielkie a troska o dobre imię Premiera przeogromna. W rezultacie takich działań ostatni zdołali wejść dopiero na drugą połowę meczu.
Wszystkie te środki ostrożności były niepotrzebne, kibice od dawna zapowiadali bojkot meczu i słowa dotrzymali. Atmosfera była fatalna...


Komentarze
Pokaż komentarze