Nie tak dawno, zupełnym przypadkiem zabłądziłem na spotkanie z Panem Jackiem Kurskim. Dość liczna widownia zadawala pytania, a Pan Jacek z sobie dobrze znaną swadą odpowiadał. Nad jedną rzeczą pochylił się dłużej. Pytanie dotyczyło młodych ludzi i ich niechęci do PiS. - Mamy program dla młodych, oferujemy im dogodne rozwiązania!- Grzmiał Pan Jacek. -Tak, tylko na studiach córka wstydzi się przyznać, że jest zwolenniczką Jarosława Kaczyńskiego, odpowiadano z sali.
Na widowni młodzi byli jednostkami, słuchając zatwardziałego elektoratu z pogranicza oszolomstwa z pewnością zadawali sobie pytanie, co my tu robimy. Tak jest, że to, co jest silą PiS jest też jej największą słabością. Chodzi oczywiście o ten zatwardziały elektorat, który nijak nie da się pogodzić z nowoczesną młodzieżą myślącą po Polsku.
Marne są szanse, że samodzielnie będzie rządzić PO, tym bardziej mniejsze ma na to PiS, zatem koalicjant zawsze potrzebny. Dotychczas Jarosław Kaczyński prowadzi swoją partię niczym legion rzymski w szyku "na żółwia". Jest on atakowany ze wszystkich stron przez przeciwnika stosującego metody barbarzyńskie. Pola manewru żadnego w lewo w prawo do tylu i do przodu, można powiedzieć bez sensu.
Zastanawiam się czy niezłym rozwiązaniem nie byłoby poczęcie z łona samego PiS partii-córki, opartej na młodych i postępowych ludziach myślących w ten sam sposób i wyznających te same idee. Wszystko to za zgodą, pomocą i wsparciem Prezesa i struktur PiS. Nowoczesna, pozbawiona odium obciachu, nieco bardziej umiarkowana, taka, do której młody człowiek może się spokojnie przyznać. Z takiego rozwiązania płyną niemal same korzyści, choćby takie jak wyjście z "wiecznego szacha”, jaki mamy teraz na scenie politycznej. Atak mediów podzielony i możliwość manewru i w przyszłości rządzenia...
Cóż, ale to takie moje political fiction.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)