Tych wyborów Platforma już nie uratuje. Sądząc po spokoju Jarosława Kaczyńskiego zwycięstwo PiS jest w zasięgu ręki, wie o tym również Donald Tusk przesadnie nie przykldając się do kampanii wyborczej. Z boku wygląda to tak, jakby nikomu nie zależało na zwycięstwie. Ukrywany nadchodzący kryzys wybuchnie po wyborach, dokładnie wtedy, kiedy Jarosław Kaczyński będzie formował nowy rząd.
Jednak tu nie chodzi o zwycięstwo w nadchodzących wyborach, tylko o to, kto będzie rządził Polską przez następną dekadę. Myślę, że Donald Tusk gra na półroczne rządy PiS, po czym przejmie władzę a skompromitowany rywal z pewnością się już nie podniesie, przynajmniej nie w takim kształcie jak obecnie.
Nawet, jeśli Kaczyński wyłuska kilku posłów z PO tuż po wyborach, to i tak nie oprze się medialnym atakom tsunami połączonym ze światowym kryzysem. Tak, więc lepiej niech te wybory przegra.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)