Kampania wyborcza na ostatniej prostej. Na przedzie nie zagrożone finiszują PiS i PO, najprawdopodobniej kto wygra rozstrzygnie fotokomórka, względnie nieważne głosy. Z tyłu z kłębów dymu co chwile wyłania się inny challenger. A to Palikot, a to SLD a czasami PJN.
Większość przyzwyczaiła się, że PSL i tak wejdzie, a czy jest punkt nad czy punkt pod kreską w sondażach nie ma najmniejszego znaczenia. Tymczasem Prezes Pawlak, będący w polityce od początku (i pewnie do końca), wyznaje bliską mu "autopsyjnie" zasadę, że pokorne ciele dwie matki ssie. W tym wypadku PiS i PO.
Stawiam śliwki przeciw bananom, że kilkanaście procent w nadchodzących wyborach pogodzi wielkich przyszłych koalicjantów...A GW napisze, że kort za stodołą był kluczowy.


Komentarze
Pokaż komentarze