„Od Konina Azja się zaczyna” to ulubione powiedzenie mieszkańców zachodniej Polski. W zupełnie niezrozumiałych dla mnie powodów uważają się za tych lepszych Polaków, tych bardziej oświeconych i nowoczesnych. Bliskość zachodniej granicy sprawia, że czują się niemal Europejczykami pełną gębą, a na polskie interesy narodowe patrzą z przymrużeniem oka. Swoją drogą to jest temat dla badaczy, dlaczego na Podkarpaciu, czyli w sumie blisko Lwowa przygniatającą przewagę ma PiS, a ludzie przesiedleni i ich potomkowie we Wrocławiu mają zupełnie inne preferencje wyborcze.
Jacek Kurski będąc z wizytą na wschodnim Mazowszu powiedział, że lubi w te okolice przyjeżdżać, dlatego, że tu się myśli po polsku. Stosując przeciwieństwa można zadać pytanie czy na zachodzie myśli się nie po polsku, a jeśli tak to, w jakich nacjach?
Jestem ciekawy jakby wypadłaby symulacja rozwoju kraju po podzieleniu go na pól, gdzie obje polowy byłyby rządzone zgodnie z obecnymi wskazaniami wyborczymi. Nie zdziwiłbym się gdyby z czasem na zachodniej ścianie prezydentem został niemiecki transwestyta.


Komentarze
Pokaż komentarze (31)