Sojusz Lewicy Demokratycznej dostał w wyborach lekcję ze strony Palikota. Okazało się, że są „czerwonsi”od czerwonych, a i tacy, co potrafią wykorzystać demagogię do walki z Kościołem Katolickim. Ciężko po takich razach się podnieść. Jakiś niesłychany instynkt egzystencjalny kazał powołać na szefa klubu parlamentarnego Leszka Millera. Co by nie powiedzieć to krok w tyl, bo on już był. Jednak czasami trzeba wykonać taki ruch by potem zrobić kilka do przodu.
Ciężko sobie wyobrazić naszą scenę polityczną bez SLD, ale nadchodzące ciężkie czasy są przyslowiową wodą na młyn dla palikociarskiej populistycznej nagonki na zezłoszczone i niezadowolone duszyczki. Tak, więc bój to będzie ostatni, i to chyba Leszka….


Komentarze
Pokaż komentarze (2)