Wybory za nami, wyniki znamy. Zgiełk powyborczy ucichł a każdy zajął z góry upatrzone wcześniej pozycje. Co prawda jeszcze w PIS iskrzy, dzielą się i pączkują, ale to i tak nie zmienia faktu "że już po wszystkiemu".
Jak mawiał klasyk, tuż po przegranych wyborach, zwyciężony powinien domagać się ponownych, by w nich osiągnąć swój cel, czyli zwycięstwo.
Wynik wypracowany przez poszczególne partie, jest sumą wystąpień, dzielonych przez te udane. Muszę przyznać, że Platforma mocno zabrała się do pracy. Patrzę w tym momencie przez pryzmat regionu lubelskiego na którym rok rocznie wpływy Donalda Tuska systematycznie rosną. Wystarczy przeciwstawić liderki, Mucha - Kruk,(skojarzenia zoologiczne nie są bynajmniej celowe), aby wiedzieć że jedna medialnie bije drugą na głowę, a ta drugą tą pierwszą intelektualnie. Lokalni "Borynowie" , znudzeni są już wyczekiwaniem na zwycięstwo PiS i nolens volens z wolna przecierają szlaki ku tym którzy coś w tym kraju mogą. Nowa Pani minister może mierna ale zawsze swoja. Medialną ofensywę rozpoczął kolejny parlamentarny nowicjusz, czyli Cezary Kucharski, zrezygnował z diety, a i inne medialne sztuczki wprowadził w stan faktyczny.
Wnioski z tego należy wyciągnąć jednoznaczne, PO na wschodzie umacnia się, kosztem prawicowego elektoratu i jeśli Budapeszt nie nadejdzie najbliższy wynik wyborów może być różny.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)