Euro już się skończyło, nie było wielkich wpadek co pozwoliło na okrzyknięcie całej imprezy jako mega udanej dla wszystkich Polaków. Ale emocje już opadły, politycy wyjechali na urlopy a gospodarka swoje. Niestety, ze wszystkich stron, słyszy się, że” Warszawa stanęła”. To znaczy mniej więcej tyle, że brakuje pracy dla budowlańców , rzemieślników, handlarzy i całego tego towarzystwa które składa się i pracuje na całą armię urzędników, którzy do PKB się nie dokładają. Bardzo dużo firm zawiesza działalność, ustawiając się w kolejce do Urzędu Pracy po należną im „Kuroniówkę” (jak to słowo wybiegło z obiegu). O popłochu na rynku świadczy również tabun przedstawicieli handlowych, polujących na sprzedaż niczym sęp na bezkresnych piaskach pustyni .
Dane GUS spłyną później, jednak zanim Donald Tusk wróci z wakacji, można mówić o początku kryzysu gospodarczego, i to takiego, którego w żaden sposób propagandą przykryć się nie da, a na euforii po turnieju daleko się nie ujedzie. Jesień zapowiada się burzliwie…


Komentarze
Pokaż komentarze (7)