Czyli dmuchanie na zimne...
Kibice jak kibice - w wiekszosci przyjechali ogladac mecze i dopingowac swoich.
Czesc byc moze zostala dokooptowana do glownej ich masy z pewnymi zadaniami specjalnymi. Niektorzy do obserwowania organizacji, reakcji tlumu, swoich i 'obcych' itd, inni byc moze, powtarzam byc moze, do wywolywania awantur i prowokacji.
Wladze Warszawy uznaly, ze goscie maja takie same prawa obywatelskie jak Polacy, wiec wyginaja sie jak moga, aby zapewnic gosciom 'pomoc' w organizacji marszu, cokolwiek by to mialo znaczyc.
Jedyne co Warszawiacy moga zrobic, to miec nadzieje, ze pani prezydent HGW nie oblozy ich jakims dodatkowym podatkiem na koszta owej ochrony i byc przygotowanym na ewentualne rozrobki.
Jak sie przygotowac?
Traktowac ten przemarsz jako taki, tak jak zakladamy, ze przemarsz kibicow z miasta ma wygladac: w miare sprawnie, razem w duzej grupie, z okrzykami, piosenkami i dopingiem dla swojej druzyny.
Ale co robic, jesli okaz sie, ze przemarsz zaczyna sie przeradzac w awantury?
Przede wszystkim nie dawac sie prowokowac i zostawic konfrontacje silowa sluzbom porzadkowym i policji.
Natomiast filmowac, robic zdjecia tak, zeby mozna bylo rozpoznac rozrabiaczy. Dobrze tez byloby i naznaczac, najlepiej jakas farba, pigmentami, czym sie da, aby policja latwiej mogla takich awanturnikow wylapac.
Tak wiec jakies patrole obywatelskie z 'paintball guns', skladajace sie z mlodych ludzi, szybkich i umiejacych sie poslugiwac takim sprzetem, w polaczeniu z dokumentacja video i fotograficzna bylyby jak najbardziej pomocne i skuteczne.
A moze sie tez okazac, ze przemarsz bedzie wesoly, bezkonfliktowy i przyjazny, wtedy video i fotografie beda swietna pamiatka z calego wydarzenia, a 'paintball guns' pozostana nieuzyte.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)