Jedna ze znakomirych bloggerek tego salonu, wypowiedziala sie byla 'naukowo' o tym, co tez Brunon K. mial w swoim arsenale (nie w rozporku, ale w departamencie czastek wysokoenergetycznych), no i wyszlo jej ze mial tyle materialu wybuchowego, ze stanowi to ekwiwalent sily wybuchu 4 ton trotylu, ktora to informacja chciala rozjasnic nam w glowach o co chodzilo panom z ABW. Ha ha... Dobry dowcip.
Wspomnala tez o baaardzo duzej bombie, najwiekszej na swiecie, oczywiscie radziecko/sowiecko/rosyjskiej, ktora miala sile razenia liczona w megatonach, ktorych bylo od cholery...
A ja, celem tylko uzmyslowienia spraw, wspomne, ze trotyl to trotyl, jak walnie to napewno urwie, ale... bombka paliwowa (termobaryczna), ktora ktos zechcialby uzyc, daje z tak pospolitego materialu jak paliwo ponad 10 razy tyle energii co trotyl(a przy okazji wysysa tlen z okolicy, wiec malo co sie pali, a jesli juz to krotko).
Tak wiec taka bombeczka 100 gramowa (a kto nie wie co to jest setka plus ogoreczek?) jak walnie to tak jakby ktos inny odpalil 1 kilogram trotylu, no a powiedzmy 3 kg jak w gasnicy ppoz, to jak 30 kg trotylu... Rozwali wszystko w drobny mak, jak... nie wiem co...
A odrobinka trotylu, albo laduneczku wybuchowego zawierajacego trotyl, wystarczy i jest potrzebna, zeby zainicjowac te 'plynna' bombke...
No to powinno dac do myslenia, mozna sobie wyliczyc rozne scenariusze, a panem Brunonem raczej sie nie przejmowac, bo on jest calkowicie pod kontrola. Przejmowac sie raczej nalezy jego kontrolerami.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)