Ciekawe czy kiedykolwiek odzyskamy wrak Tu-154 z Rosji.
Przyjmujac, ze kiedys to nastopi, ciekawe bedzie ile procent masy samolotu do nas wroci, bo juz widac, ze bedzie to czesc zaledwie 80-tonowej maszyny.
Czego bedzie brakowalo?
Wydaje mi sie, ze z kazda nowa wiadomoscia na temat odkrywania poszczegolnych detali samej koncowki feralnego lotu wrak 'chudnie' o odpowiednie czesci...
Z fotografii wraka jakie ukazuja sie od czasu do czasu widac, ze zmienia sie on. NIektore czesci wygladaja coraz lepiej, sa umyte, wygladaja na naprawione, odnowione... Nie wiadomo jakie urzadzenia pokladowe udalo sie odnalezc i zabezpieczyc. Brakuje juz paru dosyc istotnych (chocby rejestratora analogowego, telefonu satelitarnego).
Teraz, w swietle pojawiajacych sie watpliwosci co o pracy silnikow, ciekawe czy te rowniez 'schudna', bo przeciez gdyby jednak okazalo sie, ze to nie z winy pilotow samolot przepadl, tylko z powodu awarii, to mielibysmy znow do czynienia z sytuacja niewygodna i dla Rosjan i dla polskich wladz. Okazaloby sie bowiem, ze obie strony klamaly, zrzucajac wine na pilotow, ktorzy byc moze robili wszystko co mozliwe aby uratowac siebie i pasazerow...
Tak wiec wracamy do punktu wyjscia, ze prawidlowe, rzetelne sledztwo bedzie mozna przeprowadzic dopiero wtedy, kiedy bedziemy mieli dostep do wszystkich mozliwych dowodow w sprawie tej katastrofy: wraka, wszystkich rejestratorow i urzadzen pokladowych, zapisow z Jaka, prawidlowych i prawdziwych protokolow sekcji zwlok.
Teraz mozemy tyko gdybac czy to byla poremontowa awaria, czy zamach, czy jakies bledy pilotow do spolki z warunkami pogodowymi i stanem lotniska.
Pozyteczni idioci moga natomiast dalej rozwijac historyjke o wylacznej winie zalogi, i brzozie ktora rozbila samolot.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)