Jak wiadomo, wszystkie wielkie, masowe imprezy sportowe kosztuja organizatorow mnostwo pieniedzy i praktycznie zaden z nich tych pieniedzy nie odzyskuje.
Tak bylo i z Olimpiadami, z wielkimi turniejami pilkarskimi i innymi imprezami masowymi.
Gigantyczne sa naklady na infrastrukture, wioske olimpijska, przygotowanie tras, drog dojazdowych, przygotowanie bazy turystycznej dla odwiedajacych, logistyke, kwestie bezpieczenstwa, na stanowiska dla dziennikarzy, polaczenia telewizyjne i radiowe, slowem na wszystko.
Miasto bedzie sparalizowane przez duze place budowy, ograniczone dojazdy, balagan, zamieszanie spowodowane pospiechem aby skonczyc prace na czas.
Owszem, prestiz bycia gospodarzem Olimpiady jest duzy ale wydatki jeszcze wieksze, do tego stres zwiazany z rozwianymi nadziejami na zarobek a nastepnie koszt utrzymania oboektow po Olimpiadzie, ktorych nikt juz nie potrzebuje. Straty poniesione przez budzet panstwa i miasta, przez male firmy i biznesy pracujace przy Olimpiadzie nie beda nigdy odrobione, ani zrownowazone przez dwutygodniowa reklame na swiecie. Pozostanie masowanie liczb, wzajemne przekonywanie sie o sukcesie i lekki kac.
Czy stac Krakow na takie ryzyko? Czy nie lepiej przeznaczyc pieniadze na renowacje i reklame miasta? Czy stac na to budzet panstwa, ktory w zaden sposob nie moze byc domkniety w rozsadny sposob? NIE.
A to, ze iles tam osob, dzialaczy i lobbystow odniosloby sukces o ile Krakow dostalby organizacje Olimpiady 2022, to jeszcze za malo, zeby brac sie za barowanie z bykiem, albo bykami finansowym,i w obecnej sytuacji.
Zachowajmy rozsadek i nie pchajmy sie w dodatkowe klopoty, bo mamy ich po czubek nosa.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)