Zakaz zaslaniania twarzy w czasie demonstracji i zgromadzen jest jak najbardziej logiczny i chyba bylby poparty przez wiekszosc spoleczenstwa.
W naszej kulturze twarze zwykle zaslaniaja zloczyncy, przestepcy. No, oczywiscie kiedy mamy minus 30 na termometrze, to zaslonienie twarzy szalikiem lub kominiarka jest zrozumiale, ale kto wtedy organizuje demonstracje? Moze Eskimosi, ale raczej nie Polacy.
Ktos, kto bierze udzial w demokratycznej manifestacji 'za' lub 'przeciw' nie lamie prawa, moze jak najbardziej to robic, a swoja obecnoscia potwierdza swoj poglad na sprawe, tak wiec nie ma zadnej przyczyny aby swoja twarz zaslaniac.
Maskowac chca sie ci, ktorzy nie chca byc rozpoznani. Zwykle sa to osoby, ktore planuja rzeczy niedopuszczalne, wybryki chuliganskie, prowokacje. OK, czasami sily specjalne w akcji, co jest zreszta usankcjonowane prawnie i legalne.
Tak wiec zadziwia mnie postawa premiera, ktory sprawe lekcewazy i twierdzi, ze to nie pomoze utrzymywac zgromadzen publicznych w lepszym porzadku. Dziwi mnie ta postawa.
Ale myslac o motywach i przyczynach pierwsze co mi sie nasuwa to stwarzanie sytuacji, ktora ulatwia zycie prowokatorom...
Mowienie o jakichs prawach konstytucyjnych (do zaslaniania twarzy??) to argument smieszny, nierealny.
No ale jesli tak, to nic nie bedzie stalo na przeszkodzie, aby coraz wiecej osob zasuwalo w kominarkach, bo wolno i nie jest to nic zlego.
Nawet na zebraniach partyjnych PO moge sobie wyobrazic, jak polowa obecnych ma nalozone na twarze kominiarki, maski, chustki, bo wolno, a obciach przynaleznosci do PO niesamowity.
Lemingi zaczna masowo nosic kominiarki, zeby ich nie rozpoznac, oczywiscie nie zdajac sobie sprawy, ze wlasnie dlatego beda rozpoznawani...
Coz, w takim razie oczekuje nastepnego wystapienia szefa polskiego rzadu w kominiarce.
Jakze byloby to wlasciwe i zrozumiale...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)