Czy wydanie internetowe „Wyborczej” różni się czymś od „Plotka”? Owszem, plotka w „Plotku” ma charakter spontaniczny. W „Wyborczej” natomiast jest starannie selekcjonowana przez tamtejszych speców od propagandy. „Wyborcza” robi donos na spekulantów i pokazuje „twarde dowody” , że Donald Tusk nie ma to nic, ale to nic wspólnego z cenami w Polsce.
Okazuje się, że cukier jest towarem reglamentowanym, że jest go za mało. Sprzedawcy – według „Wyborczej” mają ograniczać sprzedaż tego surowca do góra kilku kilogramów. Cyrk na kółkach.

Chyba żyjemy w drugiej połowie ubiegłego stulecia. Wówczas każde niepowodzenie władzy było kwitowane zamachem spekulantów na gospodarkę. Miało to o tyle sens, że gospodarka była centralnie sterowana i większości towarów po prostu nie było dostępnych od ręki. Żeby wytłumaczyć ludziom, czemu musza głodować, Władza przywoływała wizerunek kułaka i burżuja, który zabrał ludziom banany, szynkę, herbatę i papier toaletowy. „My Władza” nie mamy z tym nic wspólnego – statek z pomarańczami płynie, pewnie zatrzymał się gdzieś na rafach (nieopodal Londynu).
Dzisiejsza propaganda mówi już coś innego – wysokie ceny są skutkiem spekulacyjnego ataku na polską gospodarkę. Dobry Rząd robi co może, a prywaciarze psują rynek. Tymczasem w gospodarce rynkowej świetnie sprawdza się prawo podaży i popytu. Jeśli będzie malała podaż, a rósł popyt znajdą się tacy, którzy będą chcieli zarobić. Co zresztą widać aukcjach Allegro, gdzie cukier chodzi po 3zł. Ten cukier jest sprowadzony z Niemiec – Polska ma słaby rynek cukru, a Unia Europejska nakłada większe ograniczenia na nasz kraj, niż na Niemcy.
Ale tego się z prasy nie dowiemy, już lepiej wejść na Plotka i poczytać o gwiazdach estrady. Prawdy tyle samo albo nawet więcej niż w „Wyborczej”.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)