Przez lata całe zadawałem sobie pytanie, jak to jest, że połowa społeczeństwa Polskiego popiera PO i podobne partie. Często bardzo inteligentni ludzie nie byli w stanie w logiczny sposób rozumować. Nie widzieli gigantycznych strat dla Polski pod rządami PO: dziury w systemie podatkowym, decyzje sprzyjające Niemcom (np. zgoda na wpuszczenie emigrantów przez Kopacz) i Rosji (tu jest przegląd takowych: https://wpolityce.pl/polityka/587712-najlepsi-pomocnicy-putina).
Co gorsza, po tym gdy PIS doszedł do władzy widać było, że jego polityka przynosi pozytywne efekty wszystkim nie tylko najbiedniejszym; następuje wzrost produkcji przemysłowej; są wprowadzane gigantyczne inwestycje zagr. w Polsce, porównywalne do inwestycji w Niemczech; nagle znalazły się pieniądze na duże inwestycje infrastrukturalne albo na zakupy wojskowe (a przecież uprzednio na nic nie było, a teraz jest bez zwiększania zadłużenia są); zwiększenie zadłużenia (procentowe) nastąpiło dopiero w związku z COVID-em.
Jednak nadal ogromna rzesza bardzo inteligentnych ludzi nie jest w stanie dostrzec, że poprzednio coś było nie tak. Cały czas uparcie nienawidzi PISu i partii PIS-o podobnych. Zamiast spojrzeć globalnie na życie zwykłych ludzi, wskaźniki makro i się cieszyć, że w końcu rządzi ktoś w miarę kompetentny, cały czas uparcie koncentrują swoją uwagę na drobnych (tak w skali ogólnej kondycji państwa - na DROBNYCH) potknięciach PISu i nadal ma ochotę głosować na poprzednią ekipę.
Dłuższy czas zastanawiałem się, co jest tego przyczyną. I doszedłem do wniosku, że jedyną siłą, która jest w stanie zaćmić rozum są emocje. Tylko one są w stanie odciąć umiejętność logicznego myślenia i nakierunkować uwagę na szczegółach "przeciw" zatracając umiejętność widzenia obrazu ogólnego w miarę obiektywnego.
Wracając do Putina. Dlaczego zaatakował Ukrainę? Dlaczego analitycy nie wierzyli w atak. Wg nich 200tyś. armia nie jest zdolna do ataku na 200tyś armię broniącą domu. Tak się nie robi. Stosunek sił powinien być 4:1, żeby inwazja mogła zakończyć się pełnym sukcesem.
Jedyna odpowiedź jaka przychodzi mi do głowy to emocje.
Widać je było w ostatnich wypowiedziach Putina zapowiadających inwazję. Wyzwał Ukraińców od faszystów i narkomanów. Wydaje się niemożliwe, ale na dzień dobry wkurzył każdego Ukraińca.
Zwracam uwagę, że propaganda anty-ukraińska oraz wielkoruska była tłoczona w mediach rosyjskich od lat. Ale znowu fakt znany na całym świecie: politycy także ulegają wpływowi własnej propagandy medialnej. Bardzo trudno jest się jej oprzeć. Do tego istnieje w psychologii zjawisko potwierdzania swojej wcześniejszej decyzji, tzn. po podjęciu jakiejś decyzji, człowiek szuka i z łatwością przyjmuje fakty, które są "za", a odrzuca te które są "przeciw". Każdy z nas to zna.
Wielu argumentowało, że taki wyrachowany człowiek (może psychopata) z zimną krwią planuje swoje działania. Ja jednak stawiam tezę, że wcale nie jest psychopatą. Jest po prostu bardzo inteligentnym człowiekiem, o niskiej podbudowie moralnej, któremu emocje zaślepiły postrzeganie rzeczywistości. Oczywiście to dotyczy nie tylko jego, ale też najbliższego otoczenia. Coś jak zbiorowa autohipnoza.
Z powyższych rozważań wybija się jedno: wartość moralności w życiu człowieka. To ona jest zaporą (do pewnego stopnia), która daje tamę emocjom zniekształcającym rzeczywistość i powstrzymuje przed wykonywaniem zwierzęcych działań, wynikających właśnie z emocji.
Poddaję pod rozwagę wszystkim krzewicielom nihilistycznego społeczeństwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)