Zauważyłem go już na ul. Fabrycznej jak zaczął biec na czworaka i trzymał coś w zębach. Poznałem od razu, wielokrotnie widziałem jego postać w TV. To był ich przywódca, chyba jedyny samiec άλφα w tym stadzie. Zaciekawiony zacząłem jechać za nim, byłem zaintrygowany gdzie mu się tak spieszy. Nagle zatrzymał się przy dużej bramie na ul. Belwederskiej i zaczął rozpaczliwie wyć i ujadać, trwało to dobre 15 minut zanim ktoś wyszedł do niego. Postać podeszła do bramy, ale nawet jej nie otworzyła. Wyjęła z zębów zdyszanej istoty zwinięty papier i zaczęła czytać. Twarz rozciągnęła się w uśmiechu, jedną ręką pogłaskał po kudłatym łbie stworzenie które dostarczyło mu tyle radosci, a drugą zwinął naprędce papier i schował do kieszeni wyjmując jednocześnie coś co przypominało kość. Zdyszana istota spojrzała z wdzięcznością na podany przedmiot, ślina ciekła jej do ziemi. Nie dam sobie głowy uciąć ale usłyszałem coś takiego " tеперь уходите, пока кто-то видит, что вы" .
Ciemna postać pospiesznie zaczęła iśc w stronę filarów gdzie w ich cieniu stała jeszcze jedna osoba. Wtedy usłyszałem wyraźnie " это хорошая собака ".
I wtedy przypomniałem sobie powieść W.Łysiaka "Milczące psy". Zaiste, historia zatacza koło.


Komentarze
Pokaż komentarze