Ta sytuacja dowodzi też, że IPN to tak naprawdę nie żaden instytut naukowy, tylko polityczny instrument jedynie słusznej partii. Kiedy idzie o jej interes nie są ważne żadne procedury ani przepisy.
Ciekawe jest jeszcze jedno- czy te teczki naprawdę istnieją? Przecież sędziowie TK byli lustrowani i prześwietlani przez IPN. Jak to możliwe, że to, czego nie udało się znaleźć przez kilka lat w zbiorach IPN-u odnalazło się w cudowny sposób z woli marszałka Dorna i to w rekordowym czasie kilku godzin?
Dużo wskazuje na to że to kolejna cyniczna gra PiS-u mająca na celu opóźnienie prac TK. PiS-owi zależy na tym, bo oświadczenia złożył niewielki odsetek do tego zobowiązanych i nawet jeśli TK orzeknie za kilka dni, że przepisy są niekonstytucyjne, to takich ludzi będzie można szantażować i w miarę potrzeb pozbawiać stanowisk. Te rewelacje nie muszą się wcale potwierdzić, w takim wypadku PiS zrzuci odpowiedzialność na IPN, oświadczy że to był skrót myślowy, albo udowodni że chodziło o kogoś innego, ale interes państwa nakazywał czujność. W najgorszym przypadku poświęci Mularczyka.
Co więcej, po tym nikogo już nie zdziwią cudownie odnalezione teczki już zlustrowanych osób. Drobnym pocieszeniem jest fakt że to broń obosieczna.


Komentarze
Pokaż komentarze (40)