Ciekawe jest natomiast co innego- prasa donosi, że powodem odejścia Fotygi była obietnica Prezydenta przyjęcia do kancelarii Waszczykowskiego. Po tym, co ten były 'dyplomata' zrobił trudno będzie Prezydentowi walczyć z opinią, że panowie dobili wyjątkowo odrażającego targu, targu na miarę posłanki Beger i posła Lipińskiego. Bo Waszczykowski zrobił coś, czego żaden szanujący się, lojalny wobec własnej ojczyzny dyplomata nigdy by nie zrobił- jedną podłożył nogę polskim negocjatorom, którym do niedawna przewodził. Rzucił też poważny cień na intencje rządu rzucając ciężkie oskarżenia, których nie mógł udowodnić, co akurat nie miało większego znaczenia, bo rząd nie mógł też udowodnić, że Waszczykowski kłamie.
Dużo spekulowano na temat motywacji do tego ruchu, pojawiały się różne teorie z których najrozsądniej brzmiało wytłumaczenie o zemście rozżalonego, odsuniętego na boczny tor dyplomaty. Teraz jego motywacja wygląda zupełnie inaczej.
Wiedząc, że i tak nie utrzyma stanowiska zawarł układ z Kaczyńskim i w zamian za ciepłą posadkę u boku prezydenta zgodził się obrzucić rząd, kolegów, z którymi negocjował warunki instalacji tarczy i poważnie osłabił pozycję polskich negocjatorów w przeddzień finałowych rozmów. Jeśli prezydent zatrudni Waszczykowskiego to nie tylko wymieni sobie jednego dyplomatołka na innego, to będzie też czytelny sygnał dla wszystkich, jakie są priorytety Prezydenta Kaczyńskiego i ile dla niego znaczy narodowy interes.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)