60 obserwujących
469 notek
494k odsłony
  386   0

Kruk: Kapitalizm, ale jaki?

Ustrój gospodarczo-społeczny dominujący obecnie w świecie sprzyja wyzyskowi człowieka przez człowieka na skalę znacznie większą niż podczas pierwszej rewolucji przemysłowej i niż to miało miejsce w krajach realnego bolszewickiego socjalizmu.

W polskim sejmie demagogia niekompetentnych blagierów, w mediach jałowe dyskusje i truizmy ekonomistów-celebrytów, a w krajach bogatego zachodu panika; polityczni ekonomiści ścigają się w pisaniu książek dla tych co „stracili wiarę”. Apelują o rehabilitację kapitalizmu i reaktywację „amerykańskiego ducha przedsiębiorczości”. Robią, co mogą, aby uspokoić niezadowolonych i nawołują; nie buntujcie się, bo to sytuację pogorszy, a bogaci i tak się jakoś wyżywią. Podobnie straszył ludzi szef propagandy w upadającym PRL. Teraz kampanię w tym stylu prowadzi nawet prestiżowy tygodnik ekonomiczny „The Economist”. Niedawno znalazła się tam karykatura polityczna ukazująca kapitalizm jako tłustego kota w cylindrze, któremu sąd zadaje pytanie; „jesteś oskarżony o lekkomyślne wywołanie zagrożenia dla życia szerokich mas, co masz na swoją obronę”. Pada odpowiedź: „Jestem względnie łagodny”. Obok kota widzimy wielką żelazną klatkę, a w niej groźne bestie; niedźwiedzia, lwa i tygrysa. To komunizm, feudalizm i socjalizm, które sprawiedliwy sąd zdołał ujarzmić. Można sądzić, że gdyby sąd zamknął w klatce także kota świat czeka nieszczęście. Ale ludzie coraz lepiej widzą, że katastrofa już się zbliża, bo to nie kot, ale hiena, widzą, że wolność jest dla bogatych, a dla szerokich mas policyjne pałki i beznadzieja. Na pocieszenie masy dostają bzdurną rozrywkę w telewizji no i trochę kiełbasy wyborczej co parę lat.

Nie do obrony

Obrona neoliberalnej obłudy prowadzona pod hasłem „kapitalizm dla ludzi”, to kpiny. Coś podobnego już było. Spanikowana czerwona burżuazja w PRL-u broniła „socjalizmu z ludzką twarzą”. Generał o mentalności szefa kompanii wzywał rodaków do obrony socjalizmu jak niepodległości, a gospodarz Kremla obiecywał Rosjanom pierestrojkę. Generał chciał robić w kraju porządek jak w koszarach, a gensek w ZSRR próbował naprawić wielki kraj zamieniony w gigantyczny sowchoz. Nie mogło im się udać, nawet gdyby wcześniej odkryli, że najwięcej nieludzkich twarzy znajdowało się w ich najbliższym otoczeniu.
Upłynęło ledwie ćwierć wieku a dzierżący władzę nad światem znowu mają problem. Trzeba uspokoić setki milionów oburzonych i rozczarowanych ludzi. To trudniejsze, bo świat niby jest wolny, ale zamiast setek tysięcy niezbyt żarłocznych burżujów po obu stronach żelaznej kurtyny mamy teraz miliony dużo pazerniejszych pasożytów; cwaniaków, konformistów, oportunistów, lemingów itp. W klubach miliarderów pojawiło się wprawdzie trochę ludzkich twarzy, ale zdecydowanie za mało, aby naprawić świat. Nawet jeśli będzie ich więcej, to i tak politycy zniszczą wszystko, walcząc ze sobą o władzę i pieniądze.

Zakłamanie i egoizm

Obrońcy współczesnego kapitalizmu, który staje się coraz bardziej pazerny i nieodpowiedzialny, twierdzą, że jest źle, bo rozpanoszyła się korupcja, nepotyzm i biurokracja. Co ciekawe, jego przeciwnicy sądzą podobnie. Trzeba zatem zdać sobie sprawę, że na całym świecie politycy zwalczają wymienione grzechy główne od dawien dawna, a sami grzeszą najwięcej. Ale czy te grzechy stanowią najistotniejsze przyczyny szalonej dysproporcji dochodów i przepaści pomiędzy bogatymi i biednymi? Czy ta przepaść nie pogłębia się w wyniku degrengolady kapitalizmu w dobie trzeciej rewolucji przemysłowej? Bez wątpienia ustrój gospodarczo-społeczny dominujący obecnie w świecie sprzyja wyzyskowi człowieka przez człowieka na skalę znacznie większą niż podczas pierwszej rewolucji przemysłowej i niż to miało miejsce w krajach „realnego” bolszewickiego socjalizmu.

Bez zahamowań

Paradoksalnie w dobie „rozkwitu” komunizmu człowieka pracy na Zachodzie broniły ideały urawniłowki. Kapitaliści nie czerpali z dochodów narodowych tak, jak wierchuszka w bloku sowieckim, skolko ugodno, bo musieli rywalizować z marksizmem. Dużą część zysków przeznaczali na rozwój gospodarczy, za pracę płacili godziwie i solidniej rozliczali zobowiązania wobec państwa. W miarę jak kompromitowała się sowiecka gospodarka, na Zachodzie rosła pazerność zarówno kapitalistów rynkowych (wytwarzających jakieś dobra i świadczących społeczeństwu jakieś usługi) jak i kapitalistów spekulacyjnych („inwestujących” na rynkach finansowych, czyli z pieniądza robiących pieniądz).
Ale kapitaliści tworzący nową wartość dla społeczeństwa, jak zwykli ludzie, bywają dobrzy i źli. Od czasów Adama Smitha jedni traktują swoich pracowników po ludzku i potrafią się z nimi porozumieć (jak np. Andre Citroen) a inni opętani żądzą bogacenia się odmawiają przyznania robotnikom jakichkolwiek praw (jak np. Luis Renault). Ten przykład z początków 20. wieku stracił jednak aktualność. Teraz wyzyskiwacze zmieniają swoje portfele akcji i obligacji częściej niż koszule i pozostają anonimowi, a pazerność, niegodziwość i draństwo są bardziej wyrafinowane i praworządne. No i dotyczą wszystkich sfer życia publicznego. Często adwokat bez potrzeby przedłuża sprawę w sądzie, aby doić klienta, a lekarz bywa pazernym biznesmenem, ustawiając kolejkę pacjentów wedle zasobności ich portfeli.
Niewątpliwie na świecie byłoby lepiej, gdyby w życiu publicznym było więcej jawności a w sądach więcej sprawiedliwości. Ale wszędzie, nie tylko u nas, tajemnice szemranego biznesu są pilnie strzeżone przed „nieudacznikami”. Owi nieudacznicy albo ofiary, jak nazwał ich amerykański kandydat na prezydenta, nawet w bogatych krajach stanowią już połowę populacji. Wygląda na to, że politycy patrzą na rzeczywistość z perspektywy żaby. Zamiast urawniłowki, o której obłudnie rozprawiali bolszewicy, głoszą kult „inequality” (nierówności), która jest religią neoliberałów. Wahadło niebezpiecznie wychyliło się w drugą stronę. Kiedy ciemne masy polityków to zauważą?

Jan K. Kruk

facebook.com/TygodnikSolidarnosc

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale