59 obserwujących
469 notek
486k odsłon
511 odsłon

VAT-em w obywatela

Wykop Skomentuj

Mamy jedną z najwyższych stawek VAT w Europie, chociaż żaden inny z podatków w Polsce nie jest tak odczuwalny przez społeczeństwo, a szczególnie najbiedniejszych. Z drugiej strony żaden inny nie jest tak świetnie ukryty w cenie każdego, kupowanego produktu.

W największym skrócie podatki dzielą się na bezpośrednie i pośrednie (ukryte). Te pierwsze to PIT i CIT, te drugie to VAT i akcyza. Podatki pośrednie z punktu widzenia każdego pazernego państwa są nawet lepsze, ponieważ ich bezpośrednio nie widać. Co więcej, ich skala znacznie przekracza podatki bezpośrednie. Przykładowo za 2011 r. wpływ z PIT to 47 mld zł, z CIT 31,5 mld zł podczas gdy z akcyzy 59 mld, a z VAT 124 mld zł.
Konsument nie wie, jaki procent ceny produktu to podatek. A to on m.in. sprawia, że więcej płacimy za prąd, paliwo, lekarstwa, odzież, wywóz śmieci (nawet bez nowej ustawy śmieciowej), a przede wszystkim za żywność. Wydatki przeciętnej polskiej rodziny w ciągu ostatnich trzech lat zwiększyły się nawet o kilkaset złotych rocznie, dlatego wycofanie się premiera Tuska z obietnicy powrotu do dawnej stawki VAT (22 proc.) od stycznia 2014 roku uderzy, jak zwykle, w najbiedniejszych. Co gorsza, dochody budżetu maleją tak drastycznie, że raczej grozi nam podwyżka tego podatku – z 23 do 24 proc.

Rząd przekombinował


Według wstępnych wyliczeń w 2012 r. do budżetu państwa wpłynęło zaledwie 93 proc. przewidzianej kwoty (248 mld zł), z podatków pośrednich – 92,7 proc. (prawie 182 mld zł). Z najważniejszych podatków fiskus zebrał o 15,5 mld zł mniej niż chciał. Z VAT o ok. 12 mld zł mniej, z akcyzy prawie 2 mld zł, z CIT ponad 1 mld zł, a z PIT 0,4 mld zł. – Dziury byłyby jeszcze większe, gdyby nie pewna sztuczka – 28 grudnia minister finansów podpisał rozporządzenie przesuwające zwroty VAT z grudnia na styczeń – mówił Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.
Po dwóch miesiącach tego roku dochody budżetu z podatku VAT były już o kilkanaście procent niższe niż rok wcześniej w tym samym okresie. Dane pokazały, że rządowi będzie bardzo trudno osiągnąć zamierzone wpływy. Z podatków pośrednich na koniec lutego do kasy państwa wpłynęło niespełna 28,5 mld zł. To aż o 6,5 mld zł mniej niż rok wcześniej. W sumie budżet otrzymał 42,8 mld zł – 14,3 proc. rocznego planu. Z drugiej strony pieniądze wydawane są zgodnie z harmonogramem. Deficyt wyniósł już 21,6 mld zł, czyli aż 61 proc. kwoty zaplanowanej na cały rok.

Donald kłamca

Zasada, że jak polityk obieca, że coś obywatelowi zabierze, to na pewno zabierze, a jak obieca, że coś da, to tylko obieca, całkowicie się sprawdza w przypadku VAT. Konkretnie w przypadku obietnicy powrotu do starej 22-proc. stawki tego podatku.
Podczas wizyty Donalda Tuska na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach w czerwcu 2009 roku premier zarzekał się, że za jego rządów nie dojdzie do podwyżki żadnych podatków. Pogłoski o tym, że mają wzrosnąć, to tylko wymysły nieodpowiedzialnych dziennikarzy. Rok później, w lipcu 2010, rząd ogłosił obowiązującą od 1 stycznia 2011 roku czasową (na trzy lata) podwyżkę podatku VAT – z 22 do 23 proc.
– Przyjęliśmy wariant środka drogi, czyli podniesienie o jeden punkt procentowy podatku. Decydujemy się na zwiększenie dochodów państwa, by chronić Polskę przed zadłużeniem. Odpowiedzialna polityka każe nam zwiększyć dochody państwa po to, aby Polska dalej bezpiecznie przez ten skomplikowany czas przechodziła – tłumaczył się wówczas Tusk. I znowu obiecał, że rząd nie podniesie innych podatków i zrezygnuje z zamrożenia podwyżek rent i emerytur.
I tu także rozminął się z prawdą. Wystarczy spojrzeć na stawki podatku akcyzowego od papierosów, alkoholu czy paliwa. Co do rezygnacji z zamrożenia podwyżek rent i emerytur sprawę załatwił Sąd Najwyższy rewaloryzacją kwotową.

Jeden punkt, nie jeden procent

Podwyżka VAT w 2011 roku nie wyniosła, jak twierdziło wielu ekonomicznych nieuków z ław sejmowych (szczególnie z ław koalicji rządowej), jeden procent, tylko jeden punkt procentowy. – Posłowie PO nie wiedzą nawet, co podwyższają. Podwyżka VAT o jeden punkt procentowy jest decyzją polityczną, a nie ekonomiczną. Politycy doskonale wiedzą, że spowoduje zmniejszenie konkurencyjności polskiej gospodarki i przełoży się na wzrost cen, a ten na wzrost cen żywności – mówił wówczas Robert Gwiazdowski. – Gdyby najwyższa podstawowa składka VAT wzrosła z 22 o jeden proc., to wyniosłaby 22,22 proc., a nie 23. Mamy trzy stawki VAT: 3, 7 i 22 proc. Stawka 3 proc. wzrosła do 5 proc., czyli o… 66,6 proc. Stawka 7 proc. wzrosła do 8 proc., czyli o 14,4 proc. Stawka 22 proc. wzrosła do 23 proc., czyli o 4,5 proc. Można więc powiedzieć, że średnio stawka wzrosła właśnie o 28,5 proc. (66,6+14,4+4,5/3).
Zdaniem ministra finansów Jacka Rostowskiego obniżka podatku VAT jest w czasie kryzysu ekonomicznego niemożliwa.
– Mamy do czynienia z recesją w Europie. I w sytuacji, w której bardzo ważne jest utrzymanie stabilności finansów publicznych, musimy podejść do tej kwestii w sposób jak najbardziej konserwatywny, to znaczy bezpieczny – tłumaczył. Wyjaśnił, że obniżenie stawki VAT byłoby możliwe, gdyby nastąpiło przyspieszenie wzrostu gospodarczego.

Skomplikowany i korupcjogenny
– Jeżeli weźmiemy VAT, czy podatek dochodowy, to widzimy, że liczba przepisów prawnych jest zaproszeniem do tego, żeby je omijać. Sądziłam, że przepisy dotyczące VAT obejmują 1200 stron, a prof. Modzelewski udowodnił mi, że jest to 12 000 stron – powiedziała „TS” prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego profesor Elżbieta Mączyńska.
Podatek VAT jest biurokratyczny, skomplikowany, drogi w poborze i kryminogenny. Może trzeba wypracować inną formułę opodatkowania, może zastąpić prostym, niskim, tanim w poborze, a trudniejszym do ominięcia podatkiem obrotowym? W listopadzie zeszłego roku BCC i Krajowa Izba Gospodarcza zorganizowali konferencję, na której eksperci wskazali, że luka podatkowa w podatku VAT w Polsce, w wersji optymistycznej wynosi około 5 mld zł, w wersji pesymistycznej aż 65 mld zł. Dlatego fiskus mnoży kontrole u uczciwych podatników i stara się zapełnić przynajmniej część tej luki poprzez kary na nich nakładane, nawet za drobne, a często wymyślone sprzeniewierzenie się przepisom skarbowym. Porównajmy to z niecałymi 300 mld zł rocznie dochodu państwa. Sam rozstrzał szacunków wskazuje, że ani nasz rząd, ani Unia Europejska nie wiedzą, jaka jest skala oszustw na podatku VAT w Polsce i UE.

*
Efektem podniesienia podatku VAT jest spadek konsumpcji. Ludzie oglądają każdą złotówkę przed jej wydaniem. Minister Rostowski i jego pryncypał między innymi podwyższonym VAT-em zarżnęli polski wzrost gospodarczy, zwiększyli bezrobocie, a teraz się tłumaczą, że nie obniżą podatku, bo dochody państwa spadają. W obecnej sytuacji Tusk nie wyrwie od Polaków dodatkowych 5–12 mld zł z VAT, ponieważ obywatele tych pieniędzy po prostu nie mają. Chyba, że spróbuje wprowadzić podatek katastralny...

Michał Miłosz

Zajrzyj nafacebook.com/TygodnikSolidarnosc

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale